Andrzej Bodys - Nowy Rok

Andrzej Bodys - Nowy Rok

Udostępnij

Andrzej Bodys alias Bodzio
Rocznik "79. Dziecko PRI-u, młodzieniec okresu przełomu i dorosły uczestnik dzisiejszego świata.

Photos from A.E. Szumska strona autorska's post 09/03/2026
23/02/2026

Kiedyś się zastanawiałem, jak można opisać depresję słowami dla ludzi, którzy nie mieli z nią styczności. To taka dziwna choroba, która wywołuje dużo emocji kiedy patrzy się na nią z boku.
No i tak sobie wreszcie wymyśliłem, jak mógłbym to zobrazować.
Wyobraź sobie wszystkie kolory świata, te, które dają Ci najwięcej radości. Piękne obrazy i miejsca. Tylko niestety coś się dzieje i nie możesz otworzyć oczu żeby to wszystko zobaczyć. Być może jakimś cudem uda Ci sie coś ujrzeć. Tylko to co miało byc takie piękne, jest szare i ponure i nie daje radości.
A teraz przypomnij sobie ćwierkanie ptaków, wiejący wiatr czy szum uderzających o siebie morskich fal. Muzykę którą lubisz, która sprawia Ci tyle radości. I znowu próbujesz to wszystko usłyszeć. Otwierasz uszy, nasłuchujesz i nie słyszysz nic. Nie ma dźwięku, a jeżeli się pojawi to nie sprawia radości Tylko odpycha.
To samo z zapachem. Zapach potraw, zapach perfum czy zapach, który kojarzy Ci sie z dobrym czasem. Może zapach ogniska, koszonej trawy czy kwiatów na łące. Wciągasz powietrze nosem i nie czujesz nic. Zapachy są mdłe, nijakie. Nie chcesz ich czuć.
To samo jest z filmem, książką czy wspólnie spędzonym czasem. Wszystko co powinno sprawiać przyjemność nie dość, że jej nie sprawia, to powoduje jeszcze większą frustrację dlaczego tak jest.
A sen. Możesz spać non stop. Tylko to nie sen. To wegetacja po której jesteś jeszcze bardziej zmęczony. Coś co nie daje żadnej regeneracji czy ukojenia.
A w środku. W środku tak bardzo chciałbyś sie spiąć żeby zrobić jakiś mały krok, ale nie masz siły. Nie masz siły na nic. Nie masz siły żyć.
Patrząc na to z boku, wyglada to jak lenistwo, wymyślanie i wiele innych opisów by tu pasowało, ale nie pasuje nic poza jednym słowem - Depresja

01/02/2026

Serdecznie zapraszam do przeczytania wywiadu ze mną

O swoim uzależnieniu od alkoholu i terapii opowiada Andrzej Bodys, autor książki „Nowy rok” 👇
https://www.dziennikwschodni.pl/artykul/385863,jak-siegnalem-dna-i-jak-sie-z-niego-podnioslem

Nowy Rok Andrzej Bodys | Lublin | Kup teraz na Allegro Lokalnie 27/01/2026

Od dzisiaj Nowy Rok dostępny na allegro😊

Nowy Rok Andrzej Bodys | Lublin | Kup teraz na Allegro Lokalnie Kup teraz: Nowy Rok Andrzej Bodys za 49,00 zł i odbierz w mieście Lublin. Szybko i bezpiecznie w najlepszym miejscu dla lokalnych Allegrowiczów.

01/01/2026

Recenzja Magdalena Lilla - pisarka

Kiedy otrzymałam od Andrzeja książkę do recenzji, to od razu uprzedziłam go, że zostanie ona opublikowana, jak spadnie śnieg. I proszę - przedwczoraj spadł. A, że sam tytuł „Nowy Rok” idealnie komponuje się z dzisiejszym dniem, to zostawiam Was z moimi przemyśleniami na temat książki.

„Nowy Rok” Andrzeja Bodysa to swego rodzaju pamiętnik, który tylko pozornie opowiada o alkoholizmie. W rzeczywistości jest to historia o lęku – tym, który wżera się w człowieka latami, dojrzewa w ciszy i w końcu popycha go na najprostsze, najbardziej autodestrukcyjne ścieżki, byle tylko zagłuszyć wewnętrzny krzyk.

Autor prowadzi nas przez emocjonalny rollercoaster głównego bohatera, którego życie utkane jest z dwóch podstawowych uczuć: strachu i radości. Strachu przed odrzuceniem, przed bliskością, przed konfrontacją z własnymi traumami i niskim poczuciem własnej wartości. I radości – często euforycznej, intensywnej, wręcz bolesnej – pojawiającej się w chwilach alkoholowego zamroczenia.
Z czasem, kiedy główny bohater wychodzi z nałogu, ta radość pojawia się również, a jego świat zaczyna być budowany od nowa, już nie na fundamencie alkoholu, lecz na kruchych, ale prawdziwych cegłach samoświadomości.

Andrzej Bodys nie idealizuje drogi wychodzenia z nałogu. Pokazuje bezsilność wobec stanu rzeczy, ciężar depresji po alkoholowych ciągach, wstyd i pustkę, które potrafią wciągnąć głębiej niż sam alkohol. Jednocześnie łamie stereotypy dotyczące osób uzależnionych – daleko mu do uproszczonego obrazu „alkoholika z marginesu”. To człowiek nieśmiały, pełen kompleksów, sparaliżowany lękiem przed odrzuceniem, któremu trudno żyć ze stresem i bólem. Łatwiej go zagłuszyć, co bohater też czyni przez wiele, wiele lat.

Szczególnie poruszający jest dla mnie temat straty. Temat niezwykle mi bliski, również obecny w mojej powieści „Przecież zaraz wrócę”. Ta wszechogarniająca bezsilność, z którą czasem nie da się nic zrobić poza tym, by ją przyjąć i spróbować postawić kolejny, niepewny krok w stronę życia. Żal, ból, złość – emocje, na które nie mamy wpływu, a które i tak nieustannie w nas pracują.

„Nowy Rok” można czytać jak dziennik trzeźwych wspomnień - zapisy wydarzeń budowanych na nowo, tym razem naprawdę z udziałem głównego bohatera, obecnego w swoim życiu, zamiast tylko je obserwującego zza alkoholowej mgły. To opowieść o braku samoakceptacji i o tym, jak trudno nauczyć się kochać samego siebie, kiedy całe lata robiło się wszystko, by od siebie uciec.

Gdybym miała streścić tę książkę w jednym zdaniu, powiedziałabym bez wahania: to nie jest książka o alkoholizmie ani o recepcie na wyjście z nałogu (chociaż może trochę tak), ale przede wszystkim o lęku, który pcha człowieka ku autodestrukcji tylko po to, by na chwilę przestało boleć.

Bodzio Bodek pokazuje, jak kosztowna jest lekcja mierzenia się z własnymi słabościami. Ile wymaga wysiłku, wyrzeczeń i poświęceń. Ale pokazuje też, że mimo wszystko warto. Bo na końcu tej drogi, gdzieś między strachem a radością, czeka najtrudniejsza, a zarazem najpiękniejsza nagroda: miłość do samego siebie.

14/12/2025

Są czasem wyzwania łatwiejsze i trudniejsze. Te sprawiające mniej problemów i te których wykonanie jest na serio totalnym wyzwaniem.
Kiedy Ewelina zapowiedziała, że przez czas Adwentu, nie będzie jadła słodyczy, podjąłem rękawice i do niej dołączyłem. W niedzielę zjedliśmy imieninowy kawałek ciasta i byliśmy gotowi na próbę. Poprosiłem tylko, żeby usunęła z pola widzenia skrzyneczkę z łakociami, żeby niepotrzebnie nie kusiły.
Podejmując to wyzwanie wiedziałem dobrze jak trudne ono będzie. Momentalnie przypomniałem sobie czasy moich diet, kiedy odstawiałem alkohol i słodkie. Doskonale wiedziałem, że to powstrzymanie od słodkiego, a nie powstrzymanie od alkoholu było dla mnie największym problemem. Pamiętam, jak w jednej z diet miałem marchewkowe brownie, którego mały kawałeczek miałem co tydzień w niedzielę. Kiedy o tym wspominam, to widzę obraz siebie czekającego na ten niedzielny prawie deser. I widzę siebie trzy minuty po jego zjedzeniu, jak ogarniał mnie smutek, że znowu tydzień będę musiał czekać.
Momentami jest naprawdę ciężko, kiedy nie mam rytuału sobotniej kawy z ciastkiem, kiedy w momentach gorszego samopoczucia nie mam możliwości wyregulowane emocji cukrem.
Tutaj jednak wiem, że jest meta. Na pewno da mi to do myślenia, bo pierwszy raz od odstawienia alkoholu odstawiłem też słodycze.
Jak analizuję, to od razu przychodzi mi na myśl, moja książka i doświadczenia osób, które poznałem na terapii. Najczęstszym zamiennikiem alkoholu są właśnie słodycze. Wyrzut dopaminy daje ukojenie chociaż na chwilę.
Tylko co dalej?
Przy alkoholu mety nie ma.
W życiu nie chodzi o to, żeby nie regulować emocji. Chodzi o to, żeby robić to z głową.

06/12/2025

Kiedy tydzień temu wystawiałem się na targach, wiedziałem, że mam trudną misję do spełnienia. Ludzie z reguły po książki sięgają w celu rozrywki czy przeniesienia się w inne światy. Czy to fantastyka, czy to kryminał. Tutaj jest zupełnie inaczej.
Kiedy rozmawiałem ze zwiedzającymi targi, przedstawiałem im, że to historia walki o siebie. Widziałem jak na twarzach pojawiała się powaga i zamyślenie. Kiedy mówiłem o regulowaniu emocji nie tylko tymi najbardziej znanymi sposobami widziałem jak zaczynają szukać czegoś u siebie w głowie. Kiedy rozdawałem zakładki ludziom idący i rozgladającym się po stoiskach, obserwowałem ich zachowanie. Brali zakładkę z krótką recenzją, szli dalej i czytali słowa na niej zapisane. A potem zatrzymywali się. Widać było, że czytają drugi raz. Część się odwracała, część wracała, żeby dopytać sie o wiecej szczegółów.
Najważniejsze, że Nowy Rok jest o walce o siebie. Myślę, że jest dobrym prezentem dla kogoś kto potrzebuje zmian, ale boi się podjąć decyzję.
Może to Ty, a może ktoś z Twoich bliskich.

30/09/2025

Dzień 977 nowego roku - dzisiaj dostałem miłą wiadomość. Koleżanka właśnie obchodziła dziesiąty rok nowego roku. W cyferkach ponad 3650 dni. Cyfry, liczby, to zawsze robiło wrażenie. Pamiętam kiedy za małolata chwaliliśmy się ile to piw potrafimy wypić, potem ile wódki i innych trunków. Przecież nawet tym że ktoś wypił ileś alkoholu i się nie porzygał albo nie zerwał filmu też się chwaliliśmy. Ty, ale gość, całe wakacje pił nad jeziorem, ale z niego kozak. Ciągle wyścig kto będzie miał palmę pierwszeństwa. Szacunek budowany przez ilość wypitych butelek. Dobry byłem w tym sporcie, oj dobry. A teraz tak sobie myślę o koleżance, która ma swoje święto. Jako człowiek uzależniony wiem ile pracy i ciężkich dni kosztuje nasza trzeźwość, więc tym większy mam dla niej podziw. Dobra robota i oby tak dalej.
I tak na koniec jedno zdanie. 3650 dni bez zerwanego filmu. Można. Można!

14/09/2025

Weekend przychodzi, weekend odchodzi. Cała różnica w tym, że kiedy jest on trzeźwy, to pamiętasz co było między jego początkiem a końcem.

Nowy Rok | Andrzej Bodys 10/09/2025

Chciałem poinformować, że dołączyłem do portalu lubimyczytać.pl
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5205502/nowy-rok
Zapraszam do odwiedzenia!

Nowy Rok | Andrzej Bodys Chciałbym, żeby to była wyjątkowa historia, ale niestety nie jest. Jest to historia, jakich wiele. Historia człowieka, który postanowił zawalczyć o siebie. Idąc na terapię, myślałem, że jestem...

02/09/2025

Kiedyś się zastanawiałem jak to jest być alkoholikiem. W sumie to zawsze lubiłem tak na siebie mówić. Ile razy padało na imprezach - pij alkoholiku, a potem wybuchał ogromny śmiech. Definicja była prosta. Alkoholik - ten, ktory lubi alkohol. Alkoholik to pasjonat. Alkoholik to ktoś, kto nie wylewa za kołnierz. Alkoholik to ten, który pije i dobrze się bawi. Oj, nie będę porównywał się do tych pod budką z piwem, oni to muszą. A ja nie muszę, tylko chcę i lubię. Alkoholik, pracoholik czy inne holizmy, to w sumie fajna sprawa, bo się angażujesz w to co robisz. Bardzo angażujesz, ale żeby nałóg. Co to, to nie.
W moich rozważaniach zawsze byłem więcej niż pewien, że nie zostanę alkoholikiem, bo ja tylko w weekendy, a caly tydzień rozsądny i opanowany. Ale ja silna jednostka jestem.
Dopiero na terapii uświadomiono mi jak bardzo się myliłem.
Alkoholizm to choroba emocji!
I wtedy cofnąłem się pamięcią do moich pierwszych spotkań z alkoholem. Po co on mi był. Żeby być dorosłym, żeby być jak wszyscy rówieśnicy, którzy też zaczynają swoją przygodę z alkoholem. A może po coś innego.
Może po to, by poczuć się odważniejszym, pewniejszym siebie, zabawnym, czy jeszcze po coś innego.
Może żeby stłumić emocje których nie umiałem wyrazić wprost.
Jak patrzę teraz na to na trzeżwo, to od pierwszego spotkania z alkoholem zostałem alkoholikiem.
Posunąłbym się nawet dalej. Byłem nim, zanim poznałem alkohol.

To nie fragment książki, ale myślę, że warto się nad tym zastanowić.

Chcesz aby twoja osoba publiczna była na górze listy Osoba Publiczna w Lublin?
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Kategoria

Strona Internetowa

Adres

Lublin