CoJaNaTo

CoJaNaTo

Udostępnij

Wydajemy piękne i mądre książki dla dzieci i dorosłych, osób, które chcą zmieniać świat na lepsze. Zapraszamy do naszej księgarni na CoJaNaTo.pl!

27/04/2026

Parking. Późne popołudnie.

Dziecko nie chce wsiąść do fotelika.
Wygina się, kopie, krzyczy.

Ty próbujesz zapiąć pasy.
Raz. Drugi. Trzeci.

Nic nie działa.


Robi się gorąco.
W głowie pojawia się napięcie.
Ludzie przechodzą obok.


„Co teraz?”


Na chwilę przestajesz próbować.

Bierzesz dziecko na ręce.
Oddychasz.

Raz…
i jeszcze raz.


Nic się nie zmienia od razu.

Dziecko nadal płacze.
Twoje ramiona są napięte.


Ale coś zaczyna się przesuwać.


Robisz kilka kroków.
Mówisz cicho o tym, co widzisz.

Niebieski samochód.
Czerwony.
Jeszcze jeden.


Powoli.


Jeszcze chwilę temu wszystko było zbyt dużo.

Teraz… jest tylko ten moment.


Dziecko wtula głowę w Twoje ramię.
Jeszcze przez chwilę łka.

A potem… już ciszej.


Burza mija.


🌿

Czasem wychowywać znaczy właśnie to.

Nie wygrać.
Nie przekonać.


Tylko zostać.


I poczekać, aż minie.




„Uważność małej żabki” to książka dla rodziców najmłodszych dzieci (18 miesięcy – 4 lata), która pokazuje, jak w prosty sposób wprowadzać uważność w codzienne życie.

Nie chodzi o naukę medytacji,
ale o coś bliższego i bardziej naturalnego:

zauważanie ciała,
emocji,
oddechu,
chwili, która właśnie jest.

Dzieci uczą się przez naśladowanie,
dlatego książka wspiera przede wszystkim rodzica —
w powracaniu do siebie, do spokoju, do obecności.

Zawiera proste ćwiczenia, zabawy i nagrania audio
dla dzieci i dorosłych, które pomagają się zatrzymać,
wyciszyć i być razem.

To książka o uważności,
która wnosi więcej spokoju, zaufania i harmonii do codziennych chwil z dzieckiem.

Krąg Róż – karty arteterapeutyczne 25/04/2026

Dla arteterapeutów i psychoterapeutów pracujących z obrazem, procesem i światem wewnętrznym

W pracy terapeutycznej często spotykamy momenty, w których język przestaje wystarczać.
To, co istotne, pozostaje w obszarze doświadczenia, odczucia, obrazu.
Krąg Róż powstał właśnie z tej przestrzeni.
________________________________________
🌿 Narzędzie zakorzenione w praktyce arteterapii
Karty są efektem 12 lat pracy arteterapeutycznej w Ameryce Południowej i Europie, w której autorki eksplorowały doświadczenie kobiecości — rozumianej jako jakość obecna w każdym człowieku
Nie jako rola czy tożsamość,
ale jako zdolność do kontaktu, przyjmowania, transformacji i tworzenia.
________________________________________
🧠 Praca z wewnętrznym krajobrazem
Materiały podkreślają wyraźnie:
nasze wnętrze to „subtelnie zróżnicowany krajobraz pulsujący esencją bytu”
To, co w nim żyje:
• uczucia
• jakości
• impulsy
• obrazy
nie zawsze jest dostępne poprzez analizę.
Dlatego karty nie służą interpretacji.
Służą spotkaniu.
________________________________________
🎨 43 jakości jako mapa procesu
Talia zawiera 43 obrazy — każdy odpowiada określonej jakości doświadczenia, m.in.:
• przynależność
• spokój
• współczucie
• czułość
• samotność
• przemiana
• żal
To spektrum obejmuje zarówno zasoby, jak i trudne stany — bez hierarchii.
W pracy terapeutycznej daje to możliwość:
• rozpoznania aktualnego doświadczenia klienta
• nazwania jakości, która chce się pojawić
• pracy z napięciem między stanami
________________________________________
🌀 Obraz jako punkt wejścia
Autorki podkreślają znaczenie kontemplacji jako procesu samego w sobie
Obraz:
• nie narzuca znaczenia
• nie interpretuje
• nie prowadzi wprost
Pozwala natomiast:
• uruchomić wewnętrzny dialog
• zobaczyć to, co było poza świadomością
• wyłonić jakość, która „chce się pojawić”
________________________________________
⚖️ Integracja – nie analiza
Centralnym wątkiem pracy z kartami jest relacja między:
• światem wewnętrznym (doświadczenie, uczucia, impulsy)
• a światem zewnętrznym (forma, działanie, struktura)
Brak kontaktu z wnętrzem prowadzi — jak wskazują autorki — do reakcji impulsywnych
Dlatego praktyka polega nie na „rozumieniu”, ale na:
• zatrzymaniu
• obserwacji
• różnicowaniu
• budowaniu relacji z doświadczeniem
________________________________________
🧩 Przykładowe zastosowania w pracy terapeutycznej
Karty mogą być używane:
• indywidualnie i grupowo
• jako punkt wyjścia do sesji
• jako narzędzie projekcyjne
• jako struktura procesu (np. praca z 3 kartami: źródło, potrzeba, kierunek)
Przykład:
– karta 1: podstawa obaw
– karta 2: miejsce wymagające troski
– karta 3: jakość, która może się pojawić
________________________________________
🌸 Kobiecość jako droga procesu
„Krąg Róż” zakłada, że rozwój wymaga równowagi między jakościami kobiecymi i męskimi
Praca z kartami wspiera:
• dostęp do jakości przyjmujących i czujących
• a następnie ich integrację z działaniem i formą
Efektem — jak opisują autorki — jest większa autentyczność reakcji i zmiana relacji z innymi
________________________________________
✨ Narzędzie, które otwiera proces
Krąg Róż nie daje odpowiedzi.
Nie prowadzi klienta w określonym kierunku.
Tworzy warunki, w których:
• coś może zostać zobaczone
• nazwane
• przeżyte
• zintegrowane
________________________________________
Jeśli pracujesz z obrazem, doświadczeniem i procesem —
to narzędzie może stać się naturalnym rozszerzeniem Twojej praktyki.

link w pierwszym komentarzu

Krąg Róż – karty arteterapeutyczne Krąg róż (Beate Hodapp, María Laura Gutiérrez). Karty arteterapeutyczne, obrazy, duży format, inspirowane kobiecością.

21/04/2026

To nie trauma jest trwała — trwała jest sztywność przewidywania.
A kiedy wraca elastyczność, wraca też możliwość zmiany.

Dlaczego podejście Sarah Peyton ma sens – także z perspektywy współczesnej neuronauki 🧠

Przez lata myślenie o traumie było zdominowane przez sugestywną metaforę: „ciało pamięta”, ukutą przez Bessela van der Kolka. Obraz ten działał – był intuicyjny, przemawiał do doświadczenia wielu osób i dawał język do opisu trudnych stanów. W świetle najnowszych badań neuronaukowych okazuje się jednak, że jest to raczej skrót myślowy niż precyzyjny opis tego, co rzeczywiście dzieje się w układzie nerwowym.
Coraz więcej danych wskazuje, że trauma nie jest „zapisana w ciele” jako trwały ślad. To, co się utrzymuje, to raczej sposób, w jaki mózg przewiduje i interpretuje rzeczywistość. Innymi słowy – problemem nie jest magazynowanie przeszłości, lecz jej nieustanne odtwarzanie poprzez sztywne wzorce percepcji i reakcji.

("The Body Does Not Keep the Score: Trauma, Predictive Coding, and the Restoration of Metastability"
https://www.frontiersin.org/journals/systems-neuroscience/articles/10.3389/fnsys.2026.1812957/
Artykuł pokazuje, że trauma nie jest „zapisana w ciele”, lecz wynika z zaburzeń w systemie przewidywania mózgu. Zdrowienie polega na przywróceniu elastyczności (metastabilności) i zdolności aktualizowania doświadczenia.)

🧠 Mózg nie zapisuje – mózg przewiduje

Współczesne modele, takie jak predictive coding czy teoria aktywnego wnioskowania, opisują mózg jako system, który nie tyle rejestruje świat, ile nieustannie go przewiduje. Na podstawie wcześniejszych doświadczeń tworzy hipotezy: co się dzieje, co zaraz się wydarzy, co oznaczają sygnały płynące z ciała.
W traumie ten system ulega rozregulowaniu. Przewidywania zagrożenia stają się nadmiernie „pewne”, a jednocześnie mniej podatne na aktualizację. W efekcie pojawia się znane doświadczenie: ciało reaguje pobudzeniem, a umysł interpretuje to jako dowód, że zagrożenie nadal istnieje. Powstaje błędne koło.
To, co często opisuje się jako „ciało pamięta”, z tej perspektywy jest raczej efektem tego, że mózg wciąż interpretuje teraźniejszość przez pryzmat przeszłości.

💬 Wewnętrzny głos jako narzędzie regulacji (albo jej braku)

W książkach Sarah Peyton centralne miejsce zajmuje wewnętrzny głos – sposób, w jaki człowiek mówi do siebie. Nie jest to tylko metafora psychologiczna. Badania pokazują, że język, którym opisujemy siebie i swoje doświadczenie, wpływa na regulację emocjonalną, aktywność sieci neuronalnych i zdolność do hamowania reakcji stresowych.
Krytyczny, surowy dialog wewnętrzny może wzmacniać układ zagrożenia i utrwalać sztywne przewidywania. Z kolei język oparty na zrozumieniu i życzliwości wspiera regulację – m.in. poprzez angażowanie obszarów kory przedczołowej i osłabianie reaktywności układów limbicznych.
To oznacza, że zmiana sposobu mówienia do siebie nie jest „pracą nad narracją” w sensie potocznym. Jest interwencją w sposób, w jaki mózg organizuje doświadczenie.

🤝 Rezonowanie i współczucie jako doświadczenie korektywne

Peyton opisuje „rezonowanie” jako doświadczenie bycia głęboko rozumianym – przez drugą osobę albo przez samego siebie. Z punktu widzenia neuronauki takie doświadczenia mają realne znaczenie regulacyjne.
Bezpieczny kontakt, empatia i współczucie:
obniżają poziom pobudzenia układu stresowego,
zwiększają poczucie bezpieczeństwa interoceptywnego,
wspierają integrację między różnymi sieciami mózgu.
To tworzy warunki, w których wcześniejsze, sztywne przewidywania mogą zostać zaktualizowane. Nie poprzez „usuwanie” traumy, lecz poprzez dostarczenie nowych danych: że pobudzenie nie zawsze oznacza zagrożenie, że kontakt może być bezpieczny, że doświadczenie można unieść.

🌿 Elastyczność zamiast „uwalniania”

Nowoczesne ujęcia traumy coraz częściej opisują ją jako problem spadku elastyczności systemu nerwowego – zdolności do przełączania się między stanami, adaptacji do kontekstu, aktualizacji przekonań. W literaturze mówi się o utracie tzw. metastabilności, czyli dynamicznej równowagi między stabilnością a zmianą.
W tym kontekście wiele podejść terapeutycznych – od pracy poznawczej, przez mindfulness, aż po interwencje somatyczne – działa, ponieważ zwiększa zmienność i elastyczność reakcji, a nie dlatego, że „uwalnia zapisane emocje”.

Praktyki proponowane przez Peyton wpisują się w ten kierunek. Wspierają integrację, zwiększają tolerancję na doświadczenie i stopniowo poszerzają zakres możliwych reakcji. To właśnie ta zmiana – a nie jednorazowa „katharsis” – jest dziś uznawana za kluczowy mechanizm zdrowienia.

🔄 Nie walka z objawem, lecz aktualizacja systemu

Jednym z najbardziej spójnych elementów podejścia Peyton z aktualną wiedzą jest założenie, że nawet trudne części psychiki „mają sens”. Z perspektywy neuronaukowej można to rozumieć tak, że są one wynikiem dawnych, adaptacyjnych prób poradzenia sobie z rzeczywistością.
Problem pojawia się wtedy, gdy te strategie przestają być aktualne, ale system nie potrafi ich zaktualizować.
Dlatego celem pracy nie jest eliminowanie tych części, lecz tworzenie warunków, w których mózg może je przekształcić. To wymaga bezpieczeństwa, uważności i powtarzalnych doświadczeń, które wprowadzają nowe informacje do systemu.

⚙️ Dlaczego to „robi robotę”

Z tej perspektywy skuteczność metod takich jak Resonant Healing nie wynika z tego, że „docierają do ciała, gdzie zapisana jest trauma”. Wynika z tego, że:
zmieniają sposób interpretacji sygnałów z ciała,
regulują pobudzenie,
wspierają kontrolę poznawczą i integrację,
wprowadzają nowe doświadczenia relacyjne,
zwiększają elastyczność całego systemu.
To dokładnie te procesy, które współczesna neuronauka uznaje za kluczowe w zdrowieniu po traumie.

✨ Nowa opowieść o traumie

Jeśli wcześniejsza narracja mówiła: „ciało przechowuje traumę”,
to nowsza mówi raczej: „mózg wciąż ją przewiduje”.
A jeśli tak, to zdrowienie nie polega na usunięciu przeszłości, lecz na odzyskaniu zdolności do jej reinterpretacji.

Nie na wydobywaniu tego, co ukryte, ale na poszerzaniu tego, co możliwe.
I w tym sensie praktyki oparte na rezonowaniu, współczuciu i świadomej pracy z wewnętrznym doświadczeniem okazują się nie tylko „miękkie”, ale głęboko zgodne z tym, co dziś wiadomo o działaniu ludzkiego mózgu.

Link do książek Sarah Peyton znajdziesz w pierwszym komentarzu 👇

11/04/2026

„To jest już taki wiek. Trudno…”

Powiedziała pani ginekolog do czterdziestosiedmioletniej mnie, kiedy przyszłam po ROZWIĄZANIE.

Dostałam — cóż, nazwijmy to po imieniu — pogardę i kompletny brak odpowiedzialności ze strony lekarki.
Moje problemy zdrowotne były poważne i potencjalnie niebezpieczne. Wymagały badań i leczenia.

Ale nie.
Kiedy kobieta zbliża się do wieku menopauzalnego, opieka zdrowotna najwyraźniej przestaje jej przysługiwać.

Zostałam potraktowana gorzej niż niejeden senior, który potrzebuje zaopiekowania problemów zdrowotnych wynikających z wieku.

NA SZCZĘŚCIE od dawna jestem wyedukowana przez dr Christiane Northrup — „Ciało kobiety, mądrość kobiety” i „Mądrość menopauzy”.
Ta pierwsza uratowała mi życie kilkanaście lat temu, a ta druga ratuje mnie dzisiaj.

Do tej pani ginekolog oczywiście już nigdy nie zawitałam.

Poszłam dalej.
Niestety dalej nie było lepiej, bo kolejni dwaj lekarze — tym razem mężczyźni — zatroskani tym, jak „niebezpieczne” staje się ciało dojrzałej kobiety, zalecali powycinanie ze mnie wszystkich organów, które sprawiają kłopoty dziś, a także — prewencyjnie — tych, które mogłyby sprawiać je w przyszłości.

Moje pytanie, czy mężczyznom też prewencyjnie wycina się po czterdziestce jądra i prostatę, pan ginekolog numer 1 potraktował jak rubaszny żarcik.
Pytałam poważnie.

W szpitalu klinicznym o dobrej renomie usłyszałam — nie w rozmowie ze mną, tylko „obok mnie” — że faktycznie najlepiej powycinać.
A jak nie — to ciężka terapia hormonalna.
Boję się hormonów? To trudno — nic innego mi nie poradzą.

Załamałabym się pewnie i dała się pokroić, ALE jestem wyedukowana przez dr Northrup, więc się nie poddałam.

Wykonałam wszystkie potrzebne badania, w tym tomografię, i z tymi wynikami zrobiłam dwie rzeczy:
wróciłam do „Ciała kobiety, mądrości kobiety” i „Mądrości menopauzy”,
przestudiowałam rozdziały mówiące o mnie,
wynotowałam to, co mogłoby mnie wesprzeć,
zrobiłam porządne notatki
i powędrowałam do… mojej lekarki rodzinnej.

Znamy się od dwunastu lat. Jest z mojego rocznika.
Wie, że przychodzę przygotowana i że aktywnie szukam rozwiązań dla siebie.

Zareagowała bardzo pozytywnie.
Zleciła dodatkowe badania, dołożyła do mojego planu wsparcie (m.in. homeopatyczne, ukierunkowane na hormony) i — generalnie — przyklasnęła większości moich wniosków i pomysłów.

W efekcie okazało się, że DA SIĘ zadziałać subtelnie.
Da się dać sobie więcej czasu i uwagi — więcej niż „zabiera” operacja z rekonwalescencją — ale w sposób, który jest ukierunkowany na zdrowienie i poprawę jakości życia.

Póki co — wychodzę z tego obronną ręką.

Naturalnie, jeśli pojawi się krótkoterminowe zagrożenie wymagające operacji — wykonam ją.
Ale na dziś wybrałam łagodniejsze metody i one okazują się skuteczne.

Tyle że musiałam sama je znaleźć.
(thnx, dr Northrup!)

Tak nie powinno być.

Medycyna powinna dawać nam alternatywy, kiedy one istnieją.
W wielu przypadkach pewnie tak jest — ale dlaczego, ja się pytam, nie w przypadku kobiet w okresie okołomenopauzalnym?

Drastycznie brakuje wśród lekarzy wiedzy i chęci, by rzeczywiście wspierać zdrowie dojrzałych kobiet.

Owszem — umiemy reagować, gdy trzeba coś wyciąć.
Ale co wtedy, gdy leczeniem można tego uniknąć?

Wtedy: radź sobie sama.

No to się poradziłam 😉

Moja ostatnia wizyta u lekarki rodzinnej skończyła się spokojnym wynegocjowaniem delikatnego wsparcia hormonalnego (na razie w fazie lutealnej i późnej lutealnej).
Będę testować.

Każdy dzień odzyskanego dobrego samopoczucia przyjmuję z wdzięcznością.

A kiedy będzie trzeba — jeśli będzie trzeba — wyedukuję moją lekarkę także w temacie HTZ i pozwolę sobie przyjąć to wsparcie.
(Pamiętajcie: HTZ — jeśli jest potrzebna — najlepiej działa wdrożona odpowiednio wcześnie, w pierwszych latach po ustaniu miesiączki).

O depresji hormonalnej — następnym razem.

A póki co słowo-klucz:

SPRAWCZOŚĆ.

Giraffe's Friends 10/04/2026

No i jest. Angielskojęzyczne wydanie legendarnych "Przyjaciół żyrafy". Pierwszy tom właśnie wskoczył do księgarni cojanato. Świeżutki i zielony, jak wiosna :)

Giraffe's Friends Przyjaciele żyrafy. Bajki o empatii (Aneta Ryfczyńska, Joanna Berendt). Pierwszy tom opowieści z Leśnego Zakątka.

Chcesz aby twoja firma była na górze listy Firma Medialna w Praga?
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Kategoria

Strona Internetowa

Adres

Praga