Strefa boksu
Aktualności ze świata boksu. Relacje z walk. Boks zawodowy i olimpijski.
04/02/2026
Dwa dni temu odszedł Marian Kasprzyk, jeden z najwybitniejszych pięściarzy w historii polskiego boksu. Postać mistrza olimpijskiego z Tokio wspomina Paweł Słójkowski w świetnym artykule.
Kasprzyk o złoto w Tokio bił się ze złamanym kciukiem. "Poddać się? A skąd!" Marian Kasprzyk zdołał wywalczyć złoty medal igrzysk olimpijskich w Tokio, choć nigdy nie był mistrzem Polski. W finale od pierwszej rundy walczył ze złamanym kciukiem, ale pokonał rywala z ZSRR. Życie jednego z najwybitniejszych polskich bokserów było właściwie gotowym scenariuszem na...
08/08/2025
Po walce z Evanderem Holyfieldem, w której Tyson odgryzł rywalowi kawałek ucha, okazało się, że przyjaciel "Żelaznego Mike" - Krokodyl - krzyczał do niego „gryź go!”, o czym pięściarz wspomniał w swojej autobiografii "Mike Tyson. Moja prawda":
„Następnego dnia miałem strasznego doła. Nie podejrzewałem, że to, co się wydarzyło, może przerodzić się w międzynarodową aferę. Tak właśnie wygląda całe moje życie. Mówię lub robię coś, co wydaje mi się niepozorne, a cały świat uznaje to potem za wielką rzecz. Nie sądziłem, że na podstawie tej jednej reakcji ludzie będą próbowali podsumować całą moją karierę. Może powinienem zastanowić się, w jaki sposób to, co robię, wpłynie na mój przyszły wizerunek, ale nie myślałem takimi kategoriami.
Ludzie twierdzili, że ugryzłem Holyfielda, bo bałem się, że z nim przegram. G***o prawda. Gdyby tak było, ugryzłbym go już w pierwszym pojedynku. W każdej walce, którą przegrałem, przyjmowałem ciosy jak mężczyzna i nie szedłem na łatwiznę. Nikt nigdy nie mógł nazwać mnie tchórzem. Byłem wściekły i straciłem nad sobą panowanie. Ugryzłem Evandera Holyfielda w ucho, ponieważ wpadłem w szał i w tamtym momencie nie obchodziły mnie już zasady markiza Queensberry’ego.
Było jednak za późno na jakiekolwiek wyjaśnienia. Magazyn Sports Illustrated na pierwszej stronie opisał całą historię i opatrzył ją nagłówkiem »SZALENIEC!«. Prezydent Clinton powiedział, że jest »zszokowany«. Letterman i Leno stroili sobie ze mnie żarty. Zostałem nominowany do tytułu Sportowca Wszech Uszu. Mówiło się, że walka powinna odbyć się w systemie pay-per-żuj. Prasa nawoływała do mojej dożywotniej dyskwalifikacji. Nazywano mnie »nieuczciwym«, »odrażającym«, »wstrętnym«, »bestialskim«, »obrzydliwym« i »niegodziwym« kanibalem. Nie zwracałem na to uwagi. I tak wiedziałem, że wszyscy są przeciwko mnie.
Problem polegał głównie na tym, że ludzie dostrzegali pozory, a nie rzeczywistość. Jeśli obejrzycie nagranie z tamtej walki, zobaczycie, że Holyfield walczył nieczysto, ale wszyscy widzieli w nim porządnego faceta. Przecież wszedł do ringu, śpiewając gospel. Nikt nie robił natomiast wielkiej afery, kiedy jakiś czas później okazało się, że Holyfield powiązany był z działającą w stanie Alabama organizacją, która handlowała sterydami.
Najdziwniejsze było jednak to, jak wiele osób stanęło po mojej stronie. Otrzymywałem wiele wyrazów sympatii od zagranicznych dziennikarzy. Anglik Tony Sewell opublikował artykuł pod tytułem »Dlaczego Żelazny Mike miał rację, odgryzając ucho«.
– Cały świat potępia Tysona i żąda jego dożywotniej dyskwalifikacji, jednak wyczuwam w tym wyraźną nutę hipokryzji – napisał. – Tyson to gladiator, który złamał reguły. Prawdziwymi dzikusami są jednak ci, którzy siedzą na widowni i chcą nakarmić nim lwy.
Dotarłem do najbardziej mrocznego miejsca, jakie znajduje się w każdym człowieku – miejsca, w którym trzeba sobie powiedzieć:
– To jest poje**ne i nie powinienem tego robić, ale taki po prostu jestem.
Kilka dni później wyszedłem z domu, a całe tłumy gratulowały mi odgryzienia Holyfieldowi ucha. Wszyscy uważali, że to było super.
– Tak jest, mistrzu, ja też bym ugryzł tego skur***la! – krzyczeli.
Wolałem być potępiany niż chwalony za to, co robiłem.
Niedługo po walce pojawiły się pierwsze pozwy. Jakiś facet zorganizował pozew grupowy o zwrot pieniędzy za bilety. Pewna kobieta, która roznosiła drinki przy stoisku z alkoholem w MGM Grand, twierdziła, że doznała obrażeń ciała, kiedy po wybuchu zamieszek ochroniarz rzucił nią tak mocno, że przeleciała ponad stołem. Wszystkie te pozwy zostały oddalone.
Żona Holyfielda groziła też, że założy sprawę Krokodylowi. W trakcie pojedynku Krokodyl krzyczał, zagrzewając mnie do walki:
– Gryź go, Mike! Gryź go!
Nie wiedziała tylko, że mówiąc »gryź«, Krokodyl zachęcał mnie po prostu do większego wysiłku”.
Książka "Mike Tyson. Moja prawda" jest dostępna na ⏩ https://bit.ly/strefa-tyson
📷 PAP/EPA
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.