LifeofFilip
Contact information, map and directions, contact form, opening hours, services, ratings, photos, videos and announcements from LifeofFilip, Photography Videography, Athlone.
Zamek w Gijrokastrze
Niecodzienna nazwa zajazdu w Albanii..
Enver Hoxha sylwetka jednego z ostatnich dyktatorów Europy, 🇦🇱
22/03/2026
Dzień 10 🇦🇱
Postanowiliśmy w końcu wskoczyć do tej turkusowej wody. Poranek spędziliśmy na plaży w Ksamilu.
Później, w drodze do greckiej wioski, zahaczyliśmy o punkt widokowy na Butrint. Zeszliśmy niżej podziwiać bunkry i twierdzę na wodzie. Spacerując po gaju oliwnym, czuliśmy niesamowity spokój — jakby ten cywilizowany, głośny świat był bardzo daleko stąd.
Po krótkim spacerze przepłynęliśmy promem na drugą stronę rzeki, obok ruin Butrintu, i zatrzymaliśmy się w miejscowości Mursi na kawkę. Była to chyba jedna z lepszych kaw tutaj, a wszystkie stoją na naprawdę wysokim poziomie ☕
Później byliśmy umówieni w fabryce oliwy, żeby sprawdzić, jak się ją robi i czym różni się dobra oliwa. Po długim, ale bardzo interesującym wykładzie przyszedł czas powrotu do Sarandy.
Dalej uważam, że ciężko znaleźć w Albanii miejsce, w którym nie byłoby pięknych widoków.
Na kolację owoce morza, potem pakowanie auta i do spania — rano czekała nas długa podróż 🚗💨
Czy wiecie dlaczego Mercedes w Albanii jest tak Popularny?
Znaleźliście mechanika w Albanii...
całość: https://youtu.be/-JC9SHeSWHE
POV:kelner w bośni chciał nas upić
01/03/2026
Dzień 7 🇦🇱
Ciężki poranek. Śniadanie z pięknym widokiem i latanie dronem — tak minął nam poranek w Beracie.
Później większość dnia spędziliśmy w trasie, zatrzymując się na punktach widokowych i na obiad w Himare.
Niestety popełniliśmy błąd typowy dla turysty — zjedliśmy w restauracji przy samej plaży. Obiad mega słaby, a uwięziony w klatce nad nami kanarek, mimo pięknego śpiewu, wprawiał nas w poczucie smutku nad jego losem.
Większość z nas nie dojadła. Zapłaciliśmy i opuściliśmy Himarę, czując ulgę i wyraźne rozluźnienie nastrojów.
Droga do Sarandy po raz kolejny prowadziła przez malownicze góry. Do celu dotarliśmy wieczorem. Po zameldowaniu się w hotelu Lindi (zaprzyjaźniony hotel Kamila i Laury — naszych przyjaciół, którzy odwiedzali Albanię chyba z 13 razy) poszliśmy na miasto.
Po poprzednim intensywnym wieczorze nie mieliśmy już jednak za dużo siły. Zjedliśmy posiłek, prosząc właściciela, żeby odpalił nam mecz Polska–Litwa (2:0), ale wynik poznałem dopiero rano — w przerwie zawinęliśmy się do spania 😅
11/02/2026
Dzień 5
Pobudka z widokiem na przepływające przez szczyty gór chmury to trochę inny level kontaktu z naturą. Na gapieniu się w grzbiety drapiące białe obłoki minął nam poranek. Szybkie śniadanko i wyruszyliśmy na trekking — samochody zostawiliśmy pod małym kościółkiem w wiosce.
Szlak wiódł przez malownicze miejsca: górskie potoki, strome zbocza, żwirowe ścieżki, mosty, które lata świetności mają już za sobą. W końcu dotarliśmy pod wodospad — wyglądał pięknie i pozwolił nam na chwilę wytchnienia po dosyć stromym podejściu. Niektórzy nawet zażywali kąpieli.
Ruszaliśmy w dół w kierunku Blue Eye, a w zasadzie w kierunku restauracji na drodze do Blue Eye, w której nasi przewodnicy bywali już wcześniej i mówili, że warto się tam wybrać. No i rzeczywiście było warto — najlepsze grillowane warzywa, jakie dotąd jedliśmy (a jemy je w każdej restauracji). Szybki obiad, piwko i przyszedł czas na powrót.
Wybraliśmy powrót drugą stroną doliny. Trasa prowadziła głównie wąską asfaltową drogą. Po drodze spotkaliśmy Polaków i po chwili rozmowy wymieniliśmy się kontaktem, licząc, że jeszcze złapiemy się gdzieś w Albanii. Dopingowani klaksonami mijających nas na zboczach samochodów ruszyliśmy dalej. Okazało się, że asfaltowa droga jest bardziej ambitna niż szlak, ale daliśmy radę.
W hotelu, gdy reszta doprowadzała się do stanu używalności, ja zrzucałem swoje gigabajty na dysk. Wtedy też poznaliśmy starszą panią z Ameryki. W międzyczasie dołączył Dominik i stwierdziliśmy, że poczęstujemy ją piwem — rozmawialiśmy chyba z półtorej godziny.
Okazało się, że pracuje na amerykańskim SOR-ze w szpitalu i ustawia sobie zmiany tak, że pracuje 15 dni z rzędu, a potem ma kolejne 15 wolnych — i w ten sposób podróżuje. Pomyślałem wtedy, że to wizja na życie nie aż tak różna od mojej.
Po przyjemnej rozmowie i wielu uśmiechach udaliśmy się na kolację z naszą grupą. Tego wieczoru już nikt nie miał siły, żeby posiedzieć, więc solidarnie poszliśmy do pokoi.
Odcinek na YouTube.
01/02/2026
Dzień 4
Pobudka była ciężka. Śniadanie, wyjazd i… nie zdążyliśmy nawet dobrze opuścić Szkodry, gdy auto postanowiło się zepsuć.
Najpierw myśleliśmy, że to guma, ale dym spod maski szybko wyprowadził nas z błędu.
Strzelił napinacz i pasek osprzętu w BMW.
Szczęściem w nieszczęściu było to, że stało się to około 100 metrów od warsztatu. Nad nim — zupełnie nieoznaczona pizzeria.
3 godziny i 4 pizze później wróciliśmy na trasę.
Patrząc z perspektywy czasu — mały cud, że mechanicy mieli taki sam silnik na parkingu. Kręte drogi i piękne widoki doprowadziły nas w końcu w Góry Przeklęte.
Kolacja była pyszna (jak zawsze na Bałkanach — grillowane warzywa top), mecz Polska–Nowa Zelandia wygrany 1:0 i zasnęliśmy szybciej, niż zdążyliśmy pomyśleć, co by było, gdyby to auto stanęło gdzie indziej.
Odcinek na yt:
https://youtu.be/-JC9SHeSWHE
Click here to claim your Sponsored Listing.
Category
Address
Athlone