Sebastian Richert Gabinet Psychoterapii
Jestem certyfikowanym terapeutą TSR, psychoterapeutą w trakcie szkolenia, filozofem i pedagogiem. Twoje Miejsce Rozwiązań
14/02/2026
Sobotnie refleksje.
To będzie tekst o zmęczeniu i wypoczywaniu.
O wyczerpaniu i refleksji nad czerpaniem.
O takim momencie, kiedy przekraczamy swoje możliwości — czasem niepostrzeżenie, czasem w imię czegoś ważnego.
O poświęceniu dla drugiego człowieka. Dla sprawy. Dla wartości, które wyznajemy.
I o tym, że w tym wszystkim łatwo zgubić balans.
Tylko czym właściwie jest ten balans?
Bardzo często nasze myślenie o równowadze jest osadzone w konkretnej sytuacji. W motywacji. W tym, co akurat uznajemy za słuszne. To nie jest abstrakcyjne pojęcie — ono zawsze ma twarz, okoliczności, historię.
A jednocześnie mam wrażenie, że rzadko uczymy się przyglądać sobie na bieżąco. Zatrzymujemy się dopiero wtedy, gdy coś zaczyna się sypać. Gdy relacja boli. Gdy ciało wysyła sygnały. Gdy bycie w świecie staje się trudniejsze niż zwykle.
U mnie często wraca pytanie o granicę.
Gdzie ona właściwie jest?
Czy jest stała?
Czy zmienia się w zależności od czasu, miejsca, ludzi?
Czy można ją zaprojektować?
Czy raczej odkrywa się ją dopiero po fakcie?
Skąd ją brać, skoro w każdej sytuacji jesteśmy pierwszy raz?
Czasami zatrzymuję się w swojej pracy. W swoim życiu. Szukam spokoju. Regulacji. Próbuję uporządkować to, co się we mnie dzieje, żeby się nie pogubić. Zrozumieć emocje. Sprawdzić, co mówi ciało. Zadać sobie pytanie: co teraz jest naprawdę ważne?
Nie zawsze to wychodzi.
Nie zawsze jest na to przestrzeń.
Czasami takie zatrzymanie wydaje się wręcz niemożliwe. I też to znam.
Patrząc na osoby, z którymi pracuję, widzę, że bywa podobnie. W pewnych momentach nasze doświadczenia mogą się stykać — nie w sensie identyczności, bo każdy żyje swoje życie — ale w sensie przeżywania napięcia, przeciążenia, wątpliwości.
I wtedy pojawia się pytanie: jak korzystać z własnego doświadczenia w relacji?
Jak być blisko, nie narzucając siebie?
Jak wspierać, nie przysłaniając drugiej osoby swoim rozumieniem?
To są dla mnie realne dylematy. Nie teoretyczne.
Dlatego dziś — o zatrzymaniu.
O odpoczywaniu.
O tym, czym w ogóle jest wypoczynek w świecie, który ciągle czegoś od nas chce.
Może na dziś wystarczy tyle.
02/01/2026
Między pragnieniem bycia widzianym a lękiem przed spojrzeniem
W człowieku jest miejsce, które bardzo chce być zobaczone.
Nie powierzchownie. Nie przez etykietę.
Naprawdę — takim, jakie jest.
I jest w nim jednocześnie inne miejsce, które panicznie boi się tego momentu, gdy czyjeś spojrzenie zatrzyma się zbyt długo.
Bo kiedyś pokazanie siebie nie spotkało się z odpowiedzią.
Nie z agresją — to byłoby prostsze.
Z ciszą. Z niezrozumieniem. Z niedostrojeniem.
Od tamtej pory relacja stała się polem walki o każdy skrawek siebie.
Albo przyjmiesz mnie w całości, albo zniknę.
Nie ma w tym kaprysu.
Jest logika przetrwania.
Jeśli bycie sobą groziło utratą więzi, lepiej było nie być w pełni.
Albo odejść pierwszy.
Zanim ktoś odwróci wzrok.
Problem zaczyna się wtedy, gdy dorosły człowiek nadal żyje według tego samego prawa.
Gdy każda niepełna akceptacja brzmi jak osąd.
Gdy brak odpowiedzi od Innego natychmiast uruchamia wstyd, złość, smutek i pytanie:
czego ja właściwie chcę?
Może nie chodzi o to, by ktoś wreszcie przyjął nas w stu procentach.
Może chodzi o coś trudniejszego:
by nauczyć się nie znikać wtedy, gdy przyjęcie jest niepełne.
I zostać — ze sobą — w relacji, która nie jest idealna, ale wystarczająco bezpieczna, by oddychać.
Zdj. Pixabay
08/11/2025
Perfekcyjnie niedoskonały. O człowieku, który chciał być ideałem
Perfekcjonizm jest jak lustro, w którym odbija się pragnienie doskonałości – pragnienie, które jednocześnie buduje i rani. Może być świadomy, a może działać w ukryciu. Może przybierać postać cichego głosu, który szepcze: „jeszcze nie teraz”, „to jeszcze za mało”, „musisz bardziej się postarać”.
Bywa też ruchem, który nas zatrzymuje – bojąc się porażki, nie zaczynamy. Albo odwrotnie – działamy bez końca, nie pozwalając sobie na spokój, bo wciąż coś można poprawić, ulepszyć, udoskonalić.
Perfekcjonizm to nie tylko cecha – to sposób przeżywania świata, w którym miarą własnej wartości staje się efekt, a nie proces.
Kiedyś może być wynikiem zranienia – braku akceptacji, doświadczeń oceniania, braku poczucia bezpieczeństwa. Często jest formą obrony przed lękiem: jeśli wszystko dopilnuję, wszystko zaplanuję, jeśli będę „dobry”, to uniknę bólu, odrzucenia, chaosu.
Ale pod tą kontrolą kryje się kruchość – lęk przed tym, że coś się wymknie, że okażemy się „nie dość”.
W psychologicznym sensie perfekcjonizm jest próbą zapanowania nad niepewnością. W filozoficznym – echem odwiecznego ludzkiego dążenia do ideału.
Platon mówił o świecie idei – o doskonałych formach, które istnieją poza rzeczywistością. Kant pisał o „ideach regulatywnych” – niedostępnych, ale kierujących naszym rozumem.
Perfekcjonizm jest właśnie takim ruchem ku nieosiągalnemu. To dążenie do czegoś, co istnieje tylko w naszej wyobraźni. I choć ten ruch może nas rozwijać, może też nas więzić.
Bo człowiek, który dąży do ideału, zapomina często, że sam jest bytem nie-idealnym, że jego istota polega na stawaniu się, nie na osiąganiu.
Dążąc do perfekcji, próbujemy zatrzymać coś, co z definicji jest w ruchu – nasze życie, emocje, relacje, sens. Wtedy zaczynamy mylić działanie z wartością, rezultat z tożsamością.
Wtedy „bycie wystarczającym” staje się niemożliwe, bo każda chwila wydaje się tylko przystankiem w drodze do czegoś „lepszego”.
Ale kto wyznacza granicę „wystarczająco”?
Gdzie kończy się rozwój, a zaczyna przymus?
Kiedy troska o jakość staje się więzieniem?
Perfekcjonizm potrafi też zniekształcić naszą relację z innymi. Kontrolując siebie, zaczynamy kontrolować świat. Chcemy, by rzeczy, ludzie, relacje mieściły się w granicach naszych oczekiwań. Tymczasem życie – jak pisał Heraklit – „płynie”. Nie daje się ująć w sztywne ramy.
Kiedy próbujemy je zatrzymać, przestajemy je doświadczać.
Paradoks polega na tym, że akceptacja własnej niedoskonałości nie jest rezygnacją z rozwoju. To uznanie, że rozwój dokonuje się właśnie pomimo braku kontroli, pomimo błędów.
Czasami dopiero w momencie, gdy pozwalamy sobie na nieperfekcyjność, zaczynamy naprawdę żyć – spontanicznie, twórczo, w kontakcie z tym, co prawdziwe.
Perfekcjonizm chce nas chronić. Ale ta ochrona często kosztuje zbyt wiele – spokój, relacje, sens, radość.
Być może zamiast „być perfekcyjnym” warto nauczyć się być w procesie. Być kimś, kto pozwala światu i sobie istnieć w sposób niepełny, ale żywy.
Nie ma doskonałości.
Jest tylko droga – i my w niej.
Niedoskonali, ale prawdziwi.
30/10/2025
Zakręcone koło powtarzania
Czasem mamy wrażenie, że historia zatacza krąg. Zmieniamy miejsce, ludzi, sytuacje — a jednak coś wciąż wraca. Te same emocje, podobne myśli, znajomy ciężar w ciele. Jakby pewne scenariusze były już napisane dawno temu, a my tylko wchodzimy w nie po raz kolejny, w nowej obsadzie. Freud nazwał to przymusem powtarzania — nieświadomym mechanizmem, w którym odtwarzamy doświadczenia z przeszłości, zwłaszcza te bolesne, próbując tym razem zmienić ich zakończenie.
Nie ma jednak prostego przełożenia między tym, co się kiedyś wydarzyło, a tym, jak dziś reagujemy. To, co się powtarza, ma wiele twarzy: relacyjnych, emocjonalnych, poznawczych. Czasem czujemy, że wchodzimy w relację, która nam nie służy, a mimo to zostajemy. Mówimy sobie: „tym razem będzie inaczej”. A jednak nie jest.
Pierwszym krokiem ku zmianie jest zauważenie tego, że coś się powtarza. Uważność staje się tu przestrzenią, w której możemy zobaczyć własne wzorce bez oceny — z ciekawością, z odrobiną czułości wobec siebie. Samowspółczucie nie oznacza usprawiedliwienia, lecz zrozumienie: że nasze zachowania często są śladem dawnych zranień, próbą poradzenia sobie z bólem, który nie został wysłuchany.
Zauważenie tego, że powtarzamy, może być początkiem przerwania tego cyklu. Może być gestem troski wobec siebie. Bo dopiero wtedy, gdy zaczynamy widzieć — możemy wybierać.
Czasami największą odwagą nie jest przetrwać to, co się powtarza — lecz zatrzymać się i zapytać: dlaczego właśnie TO się powtarza?
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.
Kategoria
Skontaktuj się z praktyka
Telefon
Strona Internetowa
Adres
Ulica Marii Skłodowskiej-Curie 24/14
Olsztyn
10-112
Godziny Otwarcia
| Poniedziałek | 08:00 - 20:00 |
| Wtorek | 08:00 - 20:00 |
| Środa | 08:00 - 20:00 |
| Czwartek | 08:00 - 20:00 |
| Piątek | 08:00 - 20:00 |
| Niedziela | 15:00 - 22:00 |