Opolski Klub Turystyki Rowerowej Rajder

Opolski Klub Turystyki Rowerowej Rajder

Udostępnij

Klub Rajder jest stowarzyszeniem propagującym turystykę i rekreację rowerową.

Photos from Opolski Klub Turystyki Rowerowej Rajder's post 08/06/2026

2026-06-04 🚴‍♀️🚴‍♂️ Rowerowa wyprawa z Albrechtic do Krnova 🚴‍♂️🚴‍♀️

Trzy kobiety, dwóch facetów, piękna pogoda i zero pośpiechu. Trasa z Albrechtic do Krnova upłynęła w spokojnym tempie, dzięki czemu można było nacieszyć się czeskimi krajobrazami, rozmowami i atmosferą wycieczki. Po drodze nie zabrakło atrakcji - był grill w Chomiąży, chwila odpoczynku i dużo śmiechu. Sławek jak zwykle zadbał o warstwę edukacyjną wyprawy, zasypując wszystkich mnóstwem ciekawostek o mijanych miejscach, historii i okolicy. Krnov był celem, ale najważniejsza była droga, wspólnie spędzony czas i świetna ekipa. Takie wycieczki zostają w pamięci na długo!

Maciej.

Photos from Opolski Klub Turystyki Rowerowej Rajder's post 03/06/2026

2026-05-31 Czarne pszczoły i śpiący lew w Pokoju

Poranek przywitał nas dość wietrzną aurą - przy 18°C i wilgotności na poziomie 72% ze skrzydeł powiewał nam wiatr z prędkością ponad 12 km/h. Na zbiórce na placu Mickiewicza w Opolu szybko przeanalizowaliśmy prognozy i zapadła decyzja: kierunek Pokój! Z wiatrem powalczymy rano, żeby na powrocie ładnie nas pchało do domu. Ruszyliśmy zwartą grupą przez Kępę, Luboszyce, Biadacz i Masów, zaliczając po drodze szybki rzut oka na alpakarnię. W Dąbrówce Łubniańskiej przyszedł czas na zasłużone śniadanie na leśnym parkingu. Prawdziwa zabawa zaczęła się jednak kawałek dalej. Leśna droga zgotowała nam niespodziankę w postaci sypkiego, głębokiego piachu. O ile posiadacze grubszych opon tylko lekko pomrukiwali, o tyle Czesio na swojej szosówce z cienkimi oponkami musiał tam stoczyć prawdziwą walkę o przetrwanie. Na wysokości Grabczoka doszło do pierwszego przegrupowania i część ekipy postanowiła odłączyć się i wracać wcześniej. Reszta twardo parła na Murów. Po drodze minęliśmy wczesnośredniowieczne grodzisko i dotarliśmy do Zagwiździa. Tam zatrzymaliśmy się na moście na obowiązkowe foto, po czym ruszyliśmy do ogrodu botanicznego. Kolejna sesja zdjęciowa, a chwilę później podziwialiśmy przepiękne kwiaty i wielkie czarne pszczoły: Zadrzechnie (Gatunek do niedawna uważany w Polsce za wymarły! Obecnie populacja się powoli odradza). Przez płot obejrzeliśmy jeszcze Starą Młotownię. Stamtąd ruszyliśmy malowniczą ścieżką wzdłuż Budkowiczanki. Jeszcze przed Okołami trafiliśmy na klimatyczne skrzyżowanie z torami kolejowymi, którymi już dawno żaden pociąg nie jechał - więc oczywiście: cyk i poleciały kolejne fotki do kolekcji. Dalej przez Krzywą Górę dotarliśmy do zabytków. Nie pominęliśmy pomnika Fryderyka Wielkiego ani Świątyni Matyldy, gdzie też powstała dokumentacja zdjęciowa. Najlepsze jednak było Elizjum - prawie cała grupa odważyła się przejść przez tamtejsze podziemia („ciemne ganki”), maszerując w egipskich ciemnościach i nastrojowym szeleście szeptów. Wjechaliśmy wreszcie do Pokoju, gdzie lokalny park przywitał nas masą atrakcji. Zobaczyliśmy ruiny Salonu Wodnego (Herbaciarni) oraz pomnik księżnej Matyldy von Württemberg. Największą uwagę przykuł jednak słynny żeliwny, śpiący lew. Jacek i Mariusz bez dłuższego wahania uznali, że to świetna okazja i postanowili go osiodłać. Król zwierząt miał akurat w pysku... dziecięcy smoczek i na szczęście dla chłopaków nawet się nie obudził. Po tych wygłupach zameldowaliśmy się w kawiarni "Matylda" na pyszną kawę i ciacho, a po słodkim popasie ruszyliśmy jeszcze na spotkanie z naturą, żeby wyściskać najstarszą w Polsce sosnę wejmutkę. Droga powrotna wiodła przez Winną Górę, Ładzę do Kup, skąd odbiliśmy na Dobrzeń Wielki. Tam trafiliśmy idealnie na bicie dzwonów w zabytkowym, drewnianym kościele św. Rocha, przy okazji podziwiając tamtejsze organy. Nad rzeką, w miejscu zwanym Odra Ślum, zrobiliśmy dłuższy popas. Tradycji musiało stać się zadość, więc zmoczyliśmy strudzone nogi w rzece, a trójka śmiałków poczuła nagły zew natury i wdrapała się na drzewo. Grupa zaczęła się kurczyć - Ewa i Mariusz pierwsi odfrunęli z popasu, w Czarnowąsach Sławek z Elą odbili na wschód, a reszta (Jola, Jacek i Witek) dotarła do Opola, rozjeżdżając się w swoje strony w okolicach ronda. Pogoda dopisała, humory również, a licznik zamknął się dzisiaj na bardzo zacnym dystansie - pękło równe 85 km! Do następnego!

Vit.

Chcesz aby twoja organizacja była na górze listy Organizacja Non-profit w Opole?
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Telefon

Strona Internetowa

Adres


Oleska 23/4
Opole
45-052