Docent_biega
Damian Wawrzyniak (docent) - amator biegania, piłki nożnej a także gór. Od pewnego czasu pomagam innym zacząć biegać, a tym w "gazie" poprawić wyniki.
24/05/2023
DOCEŃ(T) Maraton 😊
Hej!
Chwila czasu minęła od Cracovia Maratonu, więc można kilka słów o nim napisać.
Kiedy przygotowywałem się do tego biegu, za bardzo nie brałem pod uwagę czasu, w jaki będę celował. Dlatego że 90% moich treningów było wykonanych w słabych warunkach (zawsze mocny wiatr, deszcz, śnieg, ślizgawki na chodnikach lub w temperaturach w zakresie -13 do +6 stopni). Do tego cały cykl przygotowań był tworzony na tętno, które – jak się później okazało – zawsze coś innego mówiło po różnych treningach. Dopiero ostatnie treningi na dłuższym wybieganiu dały jakąś odpowiedź, by spróbować zmierzyć się z czasem 3h 45min.
Muszę dodać, że ze wszystkich treningów tylko dwa wykonałem w krótkich spodenkach i żadnego w krótkim rękawku, a pogoda na maraton mówiła, że będzie „grubo” słonecznie. Generalnie zawsze do tego dystansu miałem wielki szacunek i wiem, że potrafi sponiewierać. 😃
Choć moja żona powiedziałaby jednak coś innego… że jestem jednak trochę walnięty, że biegam w takie mrozy, śniegi, deszcze czy taki gorąc, gdzie na niebie brak jakiejkolwiek chmurki. 😛 Więc sobie pomyślałem, że najwyżej trochę zwolni mnie to nadchodzące słońce w dniu biegu, ale też nie będę mocno szalał z tempem – raczej będę trzymać się równo.
W Krakowie zjawiliśmy się z kolegą Bartkiem (debiutantem 😃) w sobotę, aby na spokojnie ogarnąć się z majdanem rzeczy. 😃 Swoją drogą – więcej tych rzeczy sportowych spakowanych niż tych do
„chodzenia”.
Tego samego dnia udaje nam się spotkać Zbyszka i Przemka z rodzinami na Rynku – pochłaniali węgle przed startem oraz ustalali taktykę na bieg. Mocno zastanawiali się, jak to wolne tempo jutro ogarną (około 5:15–5:19/km)😃, bo od dawna jasne było to, że chłopaki będą zającami na czas 3h 45min – na co w sumie też się skusiłem.
My też przyjęliśmy ostatni większy posiłek przed startem, a była to pizza🤩.
W dniu startu szybkie śniadanie, pakowanie i udanie się taksówką w okolice startu. Jadąc taksą uprzedziliśmy kierowcę, że to my dziś będziemy blokować miasto 😛 – niech będzie tego świadomy.
Przed samym biegiem spotykamy Roberta (Gołębia), Przemka, Zbyszka, Mateusza (Brodacza), Marcina i Huberta.
Na linii startu z zającami i Gołębiem czekamy na start swojej grupy na łamanie 3:45. Z Bartkiem debiutantem ustalamy taktykę na jego bieg – czyli spokojnie, do własnych odczuć, bez mocnego przyspieszania, a raczej trzymania się w widełkach 6:00–6:20/km. Zbijamy piątki i lecimy w mocno słonecznych warunkach.
Początek biegu bardzo spokojnie, patrząc bardziej na baloniki kolegów niż schowany kilka metrów za nimi. Pierwsze 10 km weszło mięciutko, bez większego problemu z trzymaniem tempa. Kolejna dyszka biegu pokazała, że jednak słoneczko będzie dobrze operować, a do tego wiedziałem, że zaczną się większe przewyższenia i trzeba będzie już może trochę zwolnić. Trzecia dycha – już było widać pierwsze osoby, które szły, albo bardzo mocno ze sobą walczyły, jak Krzysiek. Do tego widziałem Piotra Kułaka, który zszedł z trasy (bo wiedział, że i tak zadowalającego wyniku nie będzie), za to dopingował mnie do biegu. Dalej już widziałem Stopę (Przemka) i Brodacza (Mateusza), których dopingowałem, natomiast oni mnie jakoś nie słyszeli. Nie pamiętam czy w 3 czy 4 dyszce Zibi – zając – do mnie zagadał, że musi odpuścić i że baloniki przejął Gołąb (też mnie to mocno zdziwiło). Natomiast już bliżej mety to samo spotkało Przema i Marcina. Cała ta akcja z chłopakami pokazała, że maraton, który biegli tydzień wcześniej oraz prowadzili w tym maratonie (nawet mnie) na czas, w takim słońcu potrafi takim twardziakom dobrze dać po dupie.
No tak, jednak z tyłu głowy dalej miałem, że jest to dystans maratoński – tutaj prawdziwa walka zaczyna się po 30 km. Tętno moje wzrosło, ale oddechowo było spoko, nogi nie szurały i tak było do 40 km. Te ostatnie kilometry to jednak były dla mnie ciężkie, tempo spadło nawet do 5:40/km. Dobrze, że byli kibice, którzy mocno dopingowali. Ja tam sobie wyobrażałem, że już po biegu jedzenie w Macu i jakiś pyszny zimny trunek z pianką. 😃Do tego śmiałem się z tekstów mojej żony i biegania w tych warunkach afrykańskich. 😃 Sam do siebie się śmiałem. Kiedy na zegarku wskoczyło 42,2 km, czas był 3h 45m i kilka sekund. A meta?? No daleko!! 😛 Właśnie, te błędy GPS… 😃 Wbiegłem na metę, dziękując kibicom za doping, spóźniając się 3 min niż założony czas. Ale radość ukończenia tego maratonu niesamowita! 😃 Cieszył, jak żaden inny.
Przez cały bieg, kiedy można było się widzieć ze znajomymi z Radomska i nie tylko, starałem się dopingować, coś krzyknąć – bo tak naprawdę o to w tym wszystkim chodziło, by się wzajemnie wspierać.
Debiutant Bartek – któremu pomogłem w przygotowaniu – jak się z nim mijałem, cały czas się śmiał. 😃 Na metę też wbiegł podobno z uśmiechem i czasem 4h 15min. Graty kolega, teraz myśl nad nowymi wyzwaniami. 😛
Dzięki jeszcze raz za fajne spotkanie i bieganie. Trzeba pomyśleć o czymś nowym 😎. Do następnego!
05/09/2022
Update 2022 🙈
III Radomszczański Maraton Towarzyski [3start] impreza dla której odpuściłem Ultramaraton Podkarpacki 😁 Milo było spotkać, pogadać, pobiec, wypić piwo 0% na mecie. Dzięki Piotr i Robert za kolejne sportowe wydarzenie które wpisuje się w kalendarz biegowy 😀, ciekaw jestem trasy w kolejnej edycji 😎😅
Edit: czas poniżej 4h, a bieg był w maju 🙃
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.
Kategoria
Telefon
Strona Internetowa
Adres
Radomsko
97-500