Blog lawLAB
Blog Prawniczy Kancelarii Radcy Prawnego Michała Osińskiego
25/10/2013
[ Kto ochroni nas przed strażnikami? ]
W 2002 roku prokuratura apelacyjna w Poznaniu wszczęła śledztwo w sprawie wyrządzenia znacznej szkody majątkowej stoczni szczecińskiej. W trakcie postępowania zatrzymano prezesów jednej ze spółek stoczniowych i postawiono im zarzuty działania na szkodę stoczni. O wszczęciu śledztwa i planowanych zatrzymaniach prezesi dowiedzieli się z prasy. Część z nich pisemnie zadeklarowała gotowość złożenia wyjaśnień i odwołała planowane wyjazdy. Zamiast tego, zostali spektakularnie zatrzymani, co zostało upublicznione w telewizji. Zatrzymania dokonali umundurowani policjanci. Prezesów zakuto w kajdanki. Zaraz po tym w prasie pojawiły się wypowiedź rzeczników prasowych prokuratury sugerujące, że zatrzymani czerpali korzyści majątkowe z popełnianych przestępstw. Dziennikarzom ujawniono również przyjętą przez nich linię obrony.
Po trwającym niemal 8 lat procesie wszystkich prezesów uniewinniono. Postępowanie sądowe dowiodło, że ich działania nie tylko nie wyrządziły stoczni żadnej szkody, ale wręcz były korzystne dla kierowanej przez nich spółki.
W 2011 roku jeden z byłych prezesów wystąpił przeciwko prokuraturze o zadośćuczynienie i odszkodowanie. Sąd Okręgowy w Poznaniu zasądził od prokuratury na rzecz byłego prezesa kwotę 120.000 zł zadośćuczynienia, uznając, że jego dobra osobiste zostały naruszone przez nadmierne nagłośnienie sprawy i nieuzasadnione publiczne postawienie mu zarzutów. Sąd uznał, że zakres informacji podawanych do publicznej wiadomości przez rzeczników prokuratury oraz kontekst komunikatów medialnych prezentowanych w trakcie konferencji prasowych miały charakter publicznego napiętnowania.
Wyrok został zaskarżony apelacją prokuratury, jednakże Sąd Apelacyjny w Poznaniu zasadniczo podtrzymał to rozstrzygnięcie (sygn. akt I ACa 327/13). Sąd Apelacyjny uznał, że samo zatrzymanie prezesa przekraczało przyjęte zwyczajowo normy. Nie było potrzeby stosowania spektakularnego zatrzymania wobec osoby, która uprzednio zadeklarowała gotowość złożenia wyjaśnień. Taki sposób zatrzymania sugerował, że zatrzymany jest niebezpiecznym przestępcą, co naruszało godność osoby zatrzymanej. Sąd uznał również, że informacje przekazywane przez prokuraturę dziennikarzom stawiały prezesa w bardzo niekorzystnym świetle. Przedstawiano go jako wielkiego aferzystę gospodarczego, winnego upadku stoczni, który dla uzyskania korzyści majątkowej przywłaszczył mienie o wartości kilkudziesięciu milionów złotych. Zdaniem Sądu, prokuratura nie powinna w prasie wyrażać opinii, komentarzy i ocen na temat uczestników postępowania. Jeśli się zważy, że ostatecznie postępowanie karne zakończyło się uniewinnieniem od wszelkich zarzucanych czynów, a wszystkie działania podejmowane przez oskarżonego były w pełni uzasadnione i zgodne z prawem, to jego medialne napiętnowanie – inspirowane informacjami prokuratury – naruszyło jego dobre imię.
Co więcej, Sąd Apelacyjny stwierdził, że analizując materiał dowodowy sprawy nie sposób oprzeć się wrażeniu, iż działania prokuratury były odpowiedzią na polityczne oczekiwania ówczesnych władz, które miały na celu wskazanie opinii publicznej winnych upadku stoczni szczecińskiej i uspokojenia panujących burzliwych nastrojów.
Co ciekawe, sądy obu instancji uznały, że prowadzenie przeciwko prezesowi bezzasadnego śledztwa, a w jego toku postawienie mu poważnych zarzutów i stosowanie dolegliwych środków zabezpieczających nie było bezprawne, ponieważ organy ścigania działały w ramach przyznanych im ustawowo uprawnień. Sądy polskie zasadniczo stoją na stanowisku, że samo prowadzenie śledztwa nie może zostać zakwalifikowane jako czyn bezprawny. Pojawiają się jednak głosy, że w sytuacji gdy śledztwo było prowadzono przy oczywistym braku dowodów winy podejrzanego, ze świadomością, że czyny mu zarzucone w ogóle nie stanowią przestępstwa, bez zachowania podstawowych przepisów procedury, to takie działanie winno zostać zakwalifikowane jako czyn niedozwolony.
Rocznie Sądy uniewinniają około 10 tys. osób, a Skarb Państwa wypłaca 15 mln zł odszkodowań. Obowiązujące przepisy pozwalają na przyznanie odszkodowania wyłącznie osobom niesłusznie skazanym, tymczasowo aresztowanym lub zatrzymanym. Takich uprawnień dotychczas nie miały osoby niesłusznie oskarżone (których nie aresztowano). W połowie 2013 roku został jednak opracowany projekt nowelizacji Kodeksu Postępowania Karnego, zgodnie z którym oskarżonemu, który został uniewinniony prawomocnym wyrokiem, w przypadku oczywistego braku podstaw oskarżenia służy od Skarbu Państwa odszkodowanie za poniesioną szkodę oraz zadośćuczynienie za doznaną krzywdę, wynikłe z prowadzenia przeciwko niemu postępowania karnego.
14/10/2013
Na blogu eksperckim pojawił się kolejny wpis, tym razem dotyczący podatkowych aspektów operacji powiększania piersi. Wszystkich zainteresowanych zapraszam do lektury.
http://michalosinski.blogspot.com/
lawLAB prawnik szczecin opcje walutowe kuter odszkodowanie nieujawnione dochody prawo morskie dobra osobiste zadośćuczynienie
09/10/2013
[ Ucho od wampira ]
Dowody z opinii biegłych pojawiają się w co trzeciej sprawie, która toczy się przed sądem. Są one dopuszczane zarówno w sprawach karnych, jak i cywilnych oraz rodzinnych. Wśród 18 tys. biegłych, których nazwiska widnieją na listach sądów okręgowych, znajdują się przeróżni specjaliści. Najwięcej – z nauk medycznych, techniki samochodowej i ruchu drogowego, wyceny nieruchomości, księgowości, finansów i badań kryminalistycznych. Najmniej – z filatelistyki, nurkowania, akustyki, antropologii, kostiumologii czy kynologii. Niekiedy sędziowie aby rozstrzygnąć sprawę muszą posiłkować się dość osobliwymi ekspertyzami.
Ucho wampira
Pod koniec lat 90.XX wieku cała Polska żyła sprawą nastoletniego „wampira z Ochoty". 17-latek dla pieniędzy napadał na staruszki: dwie zabił, a kilkadziesiąt okradł. W śledztwie została wówczas zlecona ekspertyza polegająca na zbadaniu odcisku ucha, pozostawionego na drzwiach mieszkania. Zabójca pozostawił ślady, kiedy mocno przyciskając ucho do drzwi, nasłuchiwał, co się dzieje na klatce schodowej. W ten sposób polował na swoje ofiary. W ten sam sposób zapolowano również na niego.
Czy podatniczka jest prostytutką?
W jednej ze spraw dotyczących opodatkowania nieujawnionych dochodów podatniczka twierdziła, że swój majątek zgromadziła dzięki pieniądzom z nierządu. Na potwierdzenie tego faktu wniosła o przeprowadzenie ekspertyzy ginekologicznej na okoliczność „ponadnormatywnego” zużycia narządów płciowych, związanego ze świadczeniem usług seksualnych. Sprawa jest nadal w toku.
Ile je pudel?
W innej sprawie właścicielka pudla miniaturki oddała go z powodu wyjazdu za granicę pod opiekę sąsiadki. Po powrocie, zażądała jego zwrotu, nie szczędząc przy tym krytycznych uwag o kondycji i wyglądzie pupila. Rozgoryczona sąsiadka zażądała w sądzie zwrotu kosztów utrzymania psa, załączając do akt sprawy stos rachunków i oświadczeń. Wynikało z nich, że pudel przez dwa lata zjadał codziennie niemal tyle samo pokarmu, ile sam ważył. Biegły skalkulował koszty dobrego wyżywienia pudla, które okazały się znacznie niższe od przedstawionych przez sąsiadkę.
Kocia aleja gwiazd
W kolejnej sprawie sąd musiał orzec o odszkodowaniu za pozostawione na świeżo wylanym betonie odciski kocich łap. W sprawie sąd zlecił biegłemu ustalenie sprawcy kocich śladów. Ponieważ w okolicy było kilkanaście bezpańskich kotów i kilka domowych, biegły musiał ustalić, do kogo należał futrzak, który je pozostawił.
Oblężenie ogrodu
W jednym z procesów sąd skorzystał z pomocy biegłych z wojskowego instytutu uzbrojenia. Chodziło o ocenę armaty, która stała w jednym z przydomowych ogrodów. Według specjalistów armata jest podobna do tzw. hufnicy z XVI wieku. Biegli uznali, że nie jest repliką broni i – zgodnie z przepisami – konieczne jest na nią zezwolenie.
Nawet pies się myli
Niekiedy w roli „ekspertów” występują zwierzęta. W jednym z procesów sąd posiłkował się tzw. dowodem zapachowym. Wyszkolony owczarek pomógł wskazać sprawcę włamania. Obrońca domniemanego złodzieja podważył jednak wartość tego dowodu. W trakcie procesu wyszło bowiem na jaw, że pies się pomylił. Jako złodzieja wskazał mężczyznę, u którego w domu była s**a. To ona miała być powodem pomyłki.
Na nartach pod górę
W sprawach wypadków w turystyce często pojawiają się opinie mieszane. Tak było w sprawie zderzenia na stoku dwóch instruktorów narciarskich. Według kodeksu narciarskiego pierwszeństwo ma narciarz, który w czasie zjazdu znajduje się niżej na stoku. Jeśli dojdzie do zderzenia, oznacza to, że jadący z góry na niego najechał. Tak być jednak nie musi. Narciarz jeżdżący popularną dziś techniką carvingową, może podczas skrętu podjechać pod górę i najechać na innego narciarza. Taki przypadek mógł zdarzyć się na nieprzetartej trasie tylko w określonych warunkach śniegowych. Ostatecznych dowodów, że tak właśnie było, dostarczył zaś biegły meteorolog, na podstawie danych o grubości, konsystencji i strukturze śniegu.
Kto to powiedział?
W sprawie opiekunek z punktu opieki nad małymi dziećmi Pszczółka, w którym maluchy szarpano, krzyczano, gdy nie chciały jeść czy korzystać z nocnika, dopuszczony został dowód z opinii biegłego z dziedziny fonoskopii. Zachowanie opiekunek nagrano dzięki dyktafonowi ukrytemu przez rodziców w zabawce jednego z maluchów. Prokuratura musi teraz przeprowadzić dowód z zakresu fonoskopii, by ustalić, która konkretnie opiekunka wyzywała dzieci.
(źródło: rp.pl i własna praktyka)
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.
Telefon
Strona Internetowa
Adres
Ulica Mokra 49
Szczecin
71-495