Gniazdo WiD - ZWRP Ród
Przedstawicielstwo warszawskiej wspólnoty rodzimowierczej Wiedza i Dzieło (WiD). Od 20.07.2006 wspólnota nieformalna.
Dziękujemy za piękne śpiewne uczczenie pamięci o żercy naszego związku wyznaniowego.
26/03/2026
Z głębokim smutkiem zawiadamiamy, że 25 marca 2026 roku, w wieku 52 lat zmarł żerca Siemowit Zieliński – powiernik Gniazda Kruki i Wilk, duchowny Związku Wyznaniowego Rodzimowierców Polskich Ród.
Żerca Siemowit był kimś więcej niż tylko członkiem naszej wspólnoty. Był człowiekiem niezwykle radosnym, wspaniałym przewodnikiem duchowym, zawsze pełnym energii i skorym do pomocy. Zapamiętamy go nie tylko jako druha oddanego wierze rodzimej, ale przede wszystkim człowieka, który swoim zapałem, szczerością i niezłomną chęcią tworzenia stał się dla nas wszystkich wzorem do naśladowania.
W tych trudnych chwilach łączymy się w bólu z Jego najbliższymi. Składamy najszczersze kondolencje i przekazujemy pełne wsparcie: partnerce Iwonie, synom Siemowita, rodzicom oraz całej rodzinie, a także wspólnocie Gniazda Kruki i Wilk, której przewodził.
Niech Bogowie prowadzą Go jasnymi ścieżkami na wiecznie zielone łąki Nawii.
Jego praca i radość, którą wniósł w nasze życie, nigdy nie zostaną zapomniane.
Imię Siemowita na zawsze pozostanie w naszych sercach i pamięci.
Cześć Jego pamięci!
Związek Wyznaniowy Rodzimowierców Polskich Ród
Ceremonia kremacji odbędzie się 31 marca 2026 (wtorek) o godz. 11:30 w Poznaniu [Zakład Kremacji ul. Wrzesińska, 61-021 Poznań (Fort IIIa)]
Pochówek rodzimowierczy odbędzie się 2 kwietnia 2026 (czwartek) o godz. 11:00 na Cmentarzu Komunalnym na Miłostowie w Poznaniu [Dom Pożegnań w północnej części cmentarza, wejście od strony ul. Gnieźnieńskiej (tam też parking), pochówek na Polu 5].
27/02/2026
Z radością zawiadamiamy, że w środę 18 lutego zakończyła się procedura zakupu półhektarowej działki leśnej położonej na obszarze dawnej jednostki podziału terytorialnego znanej jako Ziemia Wyszogrodzka. Działka jest położona na wzniesieniu, obejmuje drzewostan iglasty i liściasty. Na zakupionej ziemi zamierzamy stworzyć trzebiszcze (miejsce kultu).
W założeniu nowe miejsce kultu ma odnosić się do dziedzictwa dwóch historycznych ośrodków kultowych z tych okolic, a mianowicie wzgórza Gaik w Starym Radzikowie koło Czerwińska nad Wisłą oraz bezimiennego wzniesienia kultowego koło Wyszogrodu. Pierwsze z wymienionych miejsc opisywane było przez Iwonę Dąbrowską w sprawozdaniach archeologicznych, a drugie przez Bogusława Gierlacha w książkach "Sanktuaria słowiańskie" oraz "Świt Mazowsza".
Bogom sława!
12/06/2025
ARKONA ~ GORZKI POSMAK ZDRADY
Co roku 12 czerwca rodzimowiercy i niektórzy pasjonaci Słowiańszczyzny wspominają obronę i upadek Arkony postrzeganej jako ostatni ośrodek kultowy Słowian nadbałtyckich. Wokół tego wydarzenia narosło wiele potocznych wyobrażeń np. o walce do końca, do ostatniej kropli krwi. Czy tak było? Czy najeźdźcy chrześcijańscy zdobyli gród Arkona siłą swego wojska wyrzynając obrońców, którzy strzegli świątyni Świętowita do samego końca?
Najazd na wyspę Rugię (słow. Rana) prowadzony w roku 1168 przez króla duńskiego Waldemara I i jego prawą rękę Absalona, biskupa Roskilde, nie był ani pierwszą, ani ostatnią ich wyprawą przeciw Słowianom. Wieloletnie zmagania i zebrane doświadczenia pozwoliły im coraz lepiej radzić sobie ze wzbudzającymi przerażenie w basenie Morza Bałtyckiego wojskami Słowian. Tym razem wojskom duńskim towarzyszyły posiłki schrystianizowanych słowiańskich księstw: obodryckiego (meklemburskiego) oraz pomorskiego. Na czele sił obodryckich stał Przybysław, syn księcia Niklota - tego słynnego władcy, który pokonał krucjatę skierowaną przeciw Słowianom połabskim. Przybysław po śmierci ojca długo walczył z Sasami o ojcowiznę, także na sposób partyzancki, lecz w końcu Henryk Lew pozbył się problemu w najprostszy możliwy sposób: zaprosił Przybysława do rządzenia Księstwem Meklemburskim utworzonym w miejscu dawnych ziem Obodrytów i częściowo ich sąsiadów. Od tej pory Przybysław stał się jego wiernym wasalem. Na czele sił pomorskich stali dwaj książęta pomorscy, którzy mieli rozgraniczone władztwa terytorialne, ale starali się realizować wspólną politykę zagraniczną. Byli to synowie księcia Warcisława I - starszy Bogusław i młodszy Kazimierz.
Wszystkich ruszających przeciw Ranom zamieszkujących Rugię łączyła żądza zdobycia łupów ze skarbcem Świętowita na czele. Zgodnie z powziętymi układami także wyspa i znajdujący się pod kontrolą Ranów przybrzeżny pas lądu stałego, miały zostać podzielone pomiędzy uczestników najazdu i suwerena części z nich - Henryka Lwa. Książę saski Henryk Lew zajęty krwawą wojną domową nie mógł tymczasowo realizować własnych ambicji odnośnie podboju Słowian nadbałtyckich, dlatego dał wolną rękę królowi duńskiemu pod warunkiem podziału wszystkiego po pół: ziemi, łupów, danin, jeńców. Dopilnować przestrzegania tego układu mieli jego wasale: Przybysław obodrycki i Kazimierz pomorski.
10 maja 1168 roku flota duńsko-słowiańska przybiła do brzegów Rugii i rozpoczęła plądrowanie wszystkiego, co znalazło się w zasięgu ręki. Ludność rańska schroniła się w grodach i lasach uchodząc przed łupieżcami. Siły zbrojne Ranów przyglądały się temu biernie najwyraźniej oczekując na konfrontację pod osłoną fortyfikacji, co jest zrozumiałe biorąc pod uwagę przewagę liczebną napastników. Kronikarz duński Saxo Grammaticus o dziwo nie wspomina nic o działaniach i dalszych losach floty Ranów, o której rozpisywał się przy okazji wcześniejszych wypraw duńskich. Gdy najeźdźcom udało się zebrać dość zapasów, aby wyżywić armię, przystąpili do oblężenia dobrze zabezpieczonej Arkony.
Ranowie posiadali dwa ośrodki władzy skłócone ze sobą prawdopodobnie od dawna - Arkonę i Charenzę (proponowana nazwa polska: Korzenica). Arkona słynęła jako święty gród Świętowita z najważniejszą jego świątynią i gromadzonymi od wielu lat skarbami. Zdarzało się, że Świętowitowi podarunki wysyłali nawet chrześcijańscy władcy, aby obłaskawić flotę plemienną w nadziei na zaprzestanie napaści na statki i ziemie zamorskie. Jeśli nawet przekonało to władze plemienne, to nie miało pewnie większego wpływu na bardziej niezależnych piratów słowiańskich (chąśników), którzy dalej robili swoje. Charenza była ośrodkiem władzy świeckiej, gdzie władali bracia Ciesław i Jaromir, którzy zostali niedawno ochrzczeni. Może być to niespodzianką, ale (prawdopodobnie wąska) część elit rańskich przyjęła chrześcijaństwo przed podbojem wyspy. Bracia znaleźli się w trudnym położeniu geopolitycznym - musieli się liczyć z potęgą kapłanów Świętowita, a zarazem niemal na pewno liczyli po cichu na zwycięstwo Duńczyków, którzy zlikwidują konkurencyjny ośrodek władzy. Mimo to nie odważyli się wesprzeć otwarcie sił inwazyjnych, a wręcz przeciwnie - na apel o posiłki wysłany przez Arkonę, wysłali kilkusetosobowy oddział, nie odważając się na odmowę kapłanom Świętowita. W Charenzie znajdowały się trzy świątynie poświęcone Rujewitowi, Porenutowi i Porewitowi, a także - co nie uszło uwadze kronikarza Saxo - gęste zabudowania złożone z trzypiętrowych domostw (dziwny widok u "barbarzyńskich" Słowian, nieczęsty pewnie u "cywilizowanych" Duńczyków). Charenza zajmowała cztery hektary.
Oblężenie Arkony dość szybko znalazło się w impasie. Szturmujący ponosili straty nie osiągając postępów, a duńskie katapulty wykonane z miejscowych drzew były bezradne wobec machin miotających Ranów, które były ustawione na 30-metrowym wale i miały lepszy zasięg. W efekcie część katapult duńskich zostało roztrzaskanych, a ich wyszkolone załogi poniosły odczuwalne straty. Wykonanie podkopów pod wał obronny nie wchodziło w grę ze względu na skaliste podłoże. Siły inżynieryjne starały się wykonać katapulty osiągające większe zasięgi oraz zbudować mobilne wieże oblężnicze, wymagało to jednak czasu. Jak się zdaje ani jednej, ani drugiej stronie nie brakowało prowiantu, natomiast atakującym szczególnie doskwierały wyjątkowe w tym czasie upały. Część wojsk koalicji najeźdźców utworzyła kordon w oddaleniu od Arkony na wypadek, gdyby wojska Ranów z głębi wyspy przybyły Arkonie na ratunek i próbowały przełamać oblężenie - takiej próby jednak Ranowie nie podjęli.
12 czerwca - prawie miesiąc po rozpoczęciu oblężenia - nie spodziewano się żadnego przełomu. Ten jednak nastąpił o poranku. Jeden ze wspinających się na wał wojowników chrześcijańskich dojrzał szczelinę w ziemi nasypu koło drewnianej baszty, prawdopodobnie jakieś zapadlisko. Należy bowiem pamiętać, że Ranowie nieco wcześniej podwyższyli wał obronny z 20 do 30 metrów, a także szykując się już do tego konkretnego oblężenia zasypali bramę znajdującą się pod basztą. Szczelina była niewidoczna z pozycji obronnych na baszcie i zza palisady na koronie wału. Tę nadarzającą się okazję błyskawicznie wykorzystano i wrzucono tam podpalone wiązki siana. Bramę w baszcie wypełniono poza ziemią także darnią, a drewniane skrzynie tworzące podwyższoną część wału wypełniono m. in. torfem. Czy to ze względu na pośpiech, czy może aby w dogodnym momencie obrońcy mogli wał podpalić, gdyby było ryzyko utraty możliwości bronienia się na nim? Tego nie wiemy, ale efekt był taki, że pożar wybuchł w momencie niekorzystnym dla Ranów, płomienie ogarnęły basztę, palisadę i torf w koronie wału, bardzo podwyższając temperaturę. Pożar stał się udręką dla obrońców, ale też przeszkodą dla atakujących. Najgorsze z punktu widzenia obrońców było spalenie baszty, na której wisiały różne znaki wojenne, a spośród nich najważniejszy - stanica (łac. stanitia). Stanica, czyli chorągiew świątynna była wielką świętością i to jej utrata musiała najbardziej osłabić morale obrońców Arkony. Nie wiemy, co dokładnie było na niej przedstawione, ale motyw główny lub stanica jako całość (tu brak jasności w zapisie) otoczona była wizerunkami orłów.
Nie wiemy niestety jakie nastawienie do tej sytuacji wykazywał główny kapłan Świętowita, ani jakie były jego dalsze losy, kronikarz całkowicie milczy w jego sprawie. Arkończycy - choć do militarnego opanowania grodu droga była jeszcze daleka - przystąpili do rozmów pokojowych. Zaakceptowano siedem trudnych do spełnienia warunków, które przedstawili Duńczycy:"1. Wydanie posągu Świętowita i wszystkich świątynnych skarbów.2. Wypuszczenie na wolność bez okupu wszystkich więzionych chrześcijan.3. Przyjęcie chrześcijaństwa według duńskiego obrządku.4. Przekazanie wszystkich ziem i posiadłości podległych dotąd kapłanom kultu Świętowita zgromadzeniom chrześcijańskich duchownych.5. Dostarczanie posiłków wojskowych na każde żądanie duńskiego króla.6, Uiszczanie rocznego trybutu w wysokości czterdziestu srebrnych monet od każdej pary wołów.7. W celu zapewnienia dochowania powyższych warunków dostarczenie czterdziestu zakładników spośród dzieci i młodzieży najważniejszych arkońskich rodzin".
Jak więc widzimy, legenda o walce do końca zdecydowanie odbiega od faktów historycznych. W nieco ponad dobę po kapitulacji Arkony poddała się bez walki Charenza, przyjmując te same warunki kapitulacji. W związku z tym posągi Porenuta, Porewita i Rujewita zostały obalone później niż posąg Świętowita. Trudno odmówić Charenzie statusu ośrodka kultowego, więc Arkona ostatnim zniszczonym ośrodkiem kultowym nie była. Ponadto w Arkonie nie odnaleziono... skarbów Świętowita, co musiało być niemałym zdumieniem dla Duńczyków. Okazało się, że Ranowie z wyprzedzeniem ukryli skarby na którejś z małych wysepek na południe od Rugii. Ostatecznie siedem wielkich skrzyń wypełnionych złotem, srebrem i drogocennymi przedmiotami zostało wydanych Duńczykom - czy była to cała zawartość skarbca, to pozostanie tajemnicą Świętowita.
15 czerwca 1168 roku cała wyspa została włączona do Królestwa Danii. W sensie świeckim władcą-suwerenem stał się Waldemar, choć rzeczywistą bezpośrednią władzę spełniał książę Jaromir, czyli jego nowy wasal. W sensie kościelnym Rugia została podporządkowana biskupstwu Roskilde i w niedługim czasie ufundowano aż dwanaście kościołów. Słowiańscy sojusznicy w osobach Przybysława, Kazimierza i Bogusława odpływali z wyspy wściekli i z niczym - oszukani przez Duńczyków. Suweren Przybysława i Kazimierza - Henryk Lew - też był wściekły i kazał im najeżdżać wyspy Danii właściwej oraz Rugię, na co chętnie przystali obrażeni przez Duńczyków. Część łupów płynących z Rugii do Danii udało się przejąć okrętom słowiańskim na morzu, w tym także chąśnikom. Czy cokolwiek z osławionego skarbca Świętowita? Tego się raczej nie dowiemy. Poza Słowianami wyspy duńskie po upadku Arkony napadali nawet piraci pochodzący z drugiej strony Bałtyku: pogańscy wciąż Kurowie (przodkowie Łotyszy) i Estowie (przodkowie Estończyków).
857 lat temu ostatnie ośrodki kultu przedchrześcijańskiego Słowian nadbałtyckich zostały zrównane z ziemią - jednak nie samą siłą oręża chrześcijańskiego, a w znacznej mierze mocą zdrady i podziałów wśród samych Słowian. Dla władców wyższe ideały były bez znaczenia, kluczowe okazały się jak zwykle przyziemne interesy rodów panujących. Arkona nie została zdobyta przez wrogów, lecz im wydana. Tak czy inaczej cześć i pamięć należy się rańskim wojom z Arkony, którzy przez niemal miesiąc stawiali mężny opór przeważającym liczebnie wrogom rodzimej wiary.
Wpis opracowany na podstawie książek "Rugia 1168" oraz "Pomorze Zachodnie 1185" autorstwa Roberta F. Barkowskiego.
Na zdjęciu współczesny posąg Świętowita ustawiony w Ślężańskim Trzebiszczu i znajdujący się pod opieką Ślężańscy Rodzimowiercy - Chram ZWRP "Ród".
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.
Kategoria
Skontaktuj się z firmę
Strona Internetowa
Adres
Warsaw