Pojawa-Sidorowicz
Zapraszam Cie na spotkanie ze mną. Więcej dowiedz się na mojej stronie www.pojawasidorowicz.pl.
09/01/2026
Paweł Kwaśniewski: Mam dwójkę małych dzieci i mam wrażenie, że ten wysiłek jest niewyobrażalny…
Zofia Milska-Wrzosińska: …bo tego nie można sobie wyobrazić. I tu nie chodzi tylko o wysiłek, bo jak dziecko jest w miarę zdrowe, a kobieta w miarę zorganizowana, to jakoś da się przeżyć. Tu chodzi raczej o tę dramatyczną utratę wolności. To jest największy ciężar. Jak się pojawia dziecko, to jest pierwszy taki moment w życiu kobiety, gdy już nie można jak w innych sprawach do tej pory powiedzieć: ja już tego nie chcę, odpuszczam, uciekam, mam to w nosie, najwyżej poniosę konsekwencje. Nie, ona jest na wiele lat ograniczona. I to uczucie jest dojmujące. A potem musi się zmierzyć z myślą, że to wszystko po to, żeby dziecko mogło dobrze od niej odejść. I to jest jeszcze większa trudność.
PK: Jak to?
ZMW: Matka wychowuje dziecko po to, żeby ono dobrze dawało sobie radę w świecie. Dlatego powinna się cieszyć każdym krokiem, który dziecko wykonuje od niej. Czyli im więcej jest w nim samodzielności, możliwości radzenia sobie w świecie bez uzależnienia od rodziców, tym lepiej.
Tymczasem bywają matki, które owszem, wszystko oddały dzieciom, tyle tylko, że dla nich separacja jest niemożliwa... One sobie ogóle nie wyobrażają, że dziecko kiedyś je opuści.
Dlatego ta myśl, że dobrze wychowaliśmy dziecko, jeśli ktoś, a czasem coś, stanie się ważniejszy niż my, staje się naszym najważniejszym wyzwaniem. Bo na ogół jest tak, że jeżeli kogoś kochamy, to zakładamy, że jesteśmy dla siebie wzajemnie najważniejsi. Natomiast tutaj istotą sprawy jest to, że ono ma kochać kogoś, lub coś, bardziej.
PK: A może po prostu inaczej?
ZMW: Bardziej. Jestem przekonana, że zadanie wychowawcze zostało źle wykonane, jeśli dorosły człowiek, taki, który założył własną rodzinę, traktuje jako równie ważne sygnały, które dostaje od rodziców i od swojej rodziny. To znaczy, że dla niego to, że ma zrobić zakupy dla rodziców, spędzić z nimi niedzielę, czy załatwić jakieś ich urzędowe sprawy, jest równie ważne albo nawet ważniejsze niż to, że jego rodzina z którą on jest, czegoś istotnego od niego potrzebuje. Dobrze jest umieć to godzić, ale rodzice nie powinni być priorytetem.
Fragment rozmowy z poradnika „Dobre życie”
fot Sepideh Massahi
11/11/2025
O zdolności do bycia niepodległym
Bion pisał, że kiedy umysł wpada w totalitarny stan, przestaje naprawdę myśleć. Lęk, napięcie czy złość przejmują kontrolę i tworzą w nas jedną dominującą barwę, która zalewa całą wewnętrzną przestrzeń. W takim stanie tracimy różnicowanie, nie widzimy własnych granic ani własnego kształtu — jest tylko intensywne „to”, które nas pochłania. Tak działają wewnętrzne totalitaryzmy: przejmują władzę nad wyobraźnią, myśleniem, nad tym, kim jesteśmy.
Bion mówił, że to moment, w którym emocja staje się dyktatorem, a umysł – posłusznym odbiorcą rozkazów.
Czerwone niebo, mocne, jednolite. To właśnie ten moment, w którym jedna emocja wypełnia cały horyzont. Mrok i czerwień wydają się być wszechmocne.
Jest jednak coś, co nie daje się zasymilować przez mrok, rosnąc w swoim kierunku.
Źdźbła trawy — delikatne, cienkie, a jednak wyprostowane.
Te drobne formy są metaforą czegoś, co Bion uważał za kluczowe: szansy na powrót do myślenia.
Kiedy choćby mała część umysłu zachowa pion, kiedy nie ulegnie pochłonięciu przez dominującą emocję — wtedy zaczyna się proces odzyskiwania wewnętrznej niepodległości.
Gdy odzywa się wewnętrzny głos, który nie zgadza się.
Gdy pojawia się myśl, która nie należy do tłumu.
Źdźbło trawy jest właśnie tym sygnałem. Niepozorne, delikatne, a jednocześnie nieustępliwe. Wyrasta mimo wszystko: mimo ciemności, mimo presji, mimo ciężaru.
Jest jak uczucie, którego nie da się całkowicie zniszczyć.
Jak pierwsza iskra świadomości, że można inaczej.
W ten sposób rodzi się WOLNOŚĆ.
Nie jako nagły wybuch – ale jako proces.
Najpierw cienka smuga, potem linia, wreszcie otwarta przestrzeń.
Umysł zaczyna odróżniać własne emocje od cudzych projekcji.
Niepodległość – nie ceremonialna, lecz żywa.
Nie głośna, lecz prawdziwa.
Niepodległość jak źdźbło — ledwo widoczne na tle intensywnego ognia, ale wystarczające, by przypomnieć, że człowiek wciąż ma własny kierunek.
Że nawet jeśli zachód drży od czerwieni, w pionie rośnie coś, co nie daje się temu pochłonąć.
Wolność zaczyna się od najmniejszego ruchu w stronę światła – od tej jednej, delikatnej decyzji, by rosnąć.
01/11/2025
KONSULTACJE DLA RODZICÓW 📣
JEŚLI JEST PANI/PAN RODZICEM MŁODEJ DOROSŁEJ OSOBY w wieku 20-28 lat, która eksperymentuje z używkami i ze swoim życiem w sprawie używek i nie wiecie co robić bo…
Zapraszamy i wtedy kiedy Młody widzi problem i wtedy kiedy nie widzi problemu i nie chce pomocy…
Zapraszamy Rodziców i Bliskich Młodych Dorosłych zaniepokojonych kolejnymi stratami Młodego. Możecie Państwo przyjść w pojedynkę lub w komplecie jeśli sprawa niepokoi i Mamę i Tatę. Razem zdecydujemy jaki będzie kolejny krok…
i co w sprawie Młodego jeszcze zależy od Was.
OFERTA TYLKO DLA MIESZKANEK I MIESZKAŃCÓW WARSZAWY
Udział w zajęciach jest nieodpłatny !
Osoby zainteresowane prosimy o kontakt z Biurem Fundacji C.E.L. Jesteśmy dostępni w poniedziałki i czwartki w godzinach pracy Biura czyli od 15.00 do 18.00 pod telefonem 508 797 177. Potem możliwy jest już wyłącznie kontakt mailowy: [email protected]
Serdecznie zapraszamy!
Program finansowany jest przez m.st. Warszawa w ramach zadania: Rozwój oferty dla mieszkańców m.st. Warszawy w zakresie wsparcia, profilaktyki wskazującej i selektywnej, działań postrehabilitacyjnych i readaptacyjnych w obszarze przeciwdziałania narkomanii „Żeby chciało się chcieć” Program Rozwoju Umiejętności Życiowych dla Młodych Dorosłych Osób i ich Bliskich.
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.
Kategoria
Skontaktuj się z praktyka
Telefon
Strona Internetowa
Adres
Drużbackiej 7
Warsaw