BUDOJO
Ośrodek Sportów Japońskich Budojo, Warszawa-Ursynów. Aikido, Kenjutsu, Kyudo.
22/01/2026
Plan miejscowy przewiduje zabudowę mieszkaniową. Ale ratusz zaprzecza, że chce sprzedać działkę po Budojo. Więcej w linku ⤵️
09/01/2026
Słuchała ostatniego człowieka na Ziemi, który potrafił mówić językiem swojego ludu. On umierał, a wraz z nim mogło zniknąć 3 000 lat historii — jeśli tylko nie zdążyłaby wszystkiego zapisać.
Luizjana, 1933 rok.
W dusznym, letnim upale młoda kobieta o imieniu Mary Haas siedziała na drewnianym ganku z zeszytem opartym na kolanie. Naprzeciwko niej siedział Sesostrie Youchigant, starszy mężczyzna wypowiadający słowa w języku, którego nikt inny już nie rozumiał.
Był ostatnim biegle mówiącym w języku tunica.
Gdyby umarł — język umarłby razem z nim.
Mary miała zaledwie 23 lata. Podczas gdy inni językoznawcy w jej wieku studiowali francuski czy niemiecki w uniwersyteckich bibliotekach, ona przyjechała na południe Stanów Zjednoczonych z misją, którą wielu uważało za bezsensowną: dokumentować języki uznane już za „martwe”.
Świat akademicki dawno spisał języki rdzennych mieszkańców Południa na straty. Uważano je za wymierające, niewarte wysiłku. Nie były „szlachetne” jak łacina czy greka — należały do ludów podbitych, marginalizowanych i uciszanych.
Mary myślała inaczej.
Skoro języki znikały, tym bardziej należało je zapisać.
Bo wraz ze śmiercią języka giną nie tylko słowa. Znikają opowieści, modlitwy, żarty, sposób myślenia o świecie — rzeczy, których nie da się przetłumaczyć na inny język.
Dlatego słuchała.
Dzień po dniu, w palącym słońcu Luizjany.
Sesostrie mówił — Mary zapisywała wszystko. Dźwięki, struktury gramatyczne, odmiany czasowników. Język tunica zawierał głoski, których nie było w angielskim, więc Mary musiała tworzyć własne systemy zapisu. Jedno słowo potrafiło zająć całą godzinę pracy.
Pisała po dziesięć, dwanaście godzin dziennie, z obolałą dłonią, wiedząc, że czasu jest coraz mniej.
Nie walczyła tylko z przemijaniem jednego człowieka. Walczyła z dziesięcioleciami kulturowego wymazywania. Przez pokolenia dzieci rdzennych Amerykanów karano za mówienie w swoim języku. Uczono je wstydu.
W latach 30. wiele języków, które istniały tysiące lat, przeżywało ostatnie chwile w pamięci kilku starszych osób.
Mary nie przestała.
W 1935 roku odnalazła Watta Sama, ostatniego znanego użytkownika języka natchez. Znów miesiącami zapisywała słownictwo, mity stworzenia, ceremonie i historie, których nikt nie opowiadał od dziesięcioleci.
Jej koledzy uważali, że marnuje swoją karierę. Mogła wybrać wygodną ścieżkę akademicką. Zamiast tego wybrała słuchanie tych, których świat postanowił nie słyszeć.
Przez kolejne dekady dokumentowała języki tunica, natchez, choctaw, creek, koasati i alabama. Jej zeszyty trafiły do archiwów — i tam leżały przez lata.
Języki nadal znikały.
Ostatni mówcy umierali.
Wydawało się, że to koniec.
Aż w latach 90. wydarzyło się coś niezwykłego.
Rdzenne społeczności zaczęły odzyskiwać swoją tożsamość. Młodzi ludzie chcieli uczyć się języków, których ich dziadkom zakazano używać.
I wtedy odkryli pracę Mary Haas.
Zakurzona dokumentacja okazała się bezcenna. Dzięki jej dokładności plemiona mogły stworzyć programy rewitalizacji językowej.
Dziś są ludzie, którzy znów uczą się języka tunica — języka uznanego za wymarły — ponieważ 23-letnia kobieta w 1933 roku usiadła na ganku i zapisała każde słowo.
Mary Haas nie była politykiem ani milionerką.
Miała tylko zeszyt, czas i przekonanie, że te języki mają znaczenie.
Nie mogła zapobiec ich śmierci.
Ale sprawiła, że mogły się narodzić na nowo.
Czasem najważniejsze nie jest uratowanie teraźniejszości —
lecz danie przyszłości szansy.
04/12/2024
Ichi-go ichi-e
W Służewskim Dom Kultury (SDK) 30-go listopada br. miało miejsce wyjątkowe wydarzenie. Było nim spotkanie z autorami Tetsuo Hayashi i Jarkiem Kajdaną połączone z premierą i przedsprzedażą ich książki zatytułowanej „BUDO - ILUSTROWANY LEKSYKON JAPOŃSKICH SZTUK WALKI”.
W Saloniku Literackim SDK, tuż obok pagody z Dzwonem Pokoju ofiarowanym m.st. Warszawie jako symbol umiłowania pokoju na całym świecie przez japońskie miasta Hiroszima i Nagasaki można było w sobotnie popołudnie usłyszeć wiele ciekawych informacji o historii oraz współczesnym znaczeniu i roli sztuk walki, wziąć udział w tematycznym konkursie i porozmawiać w kameralnej atmosferze z twórcami leksykonu.
Przybyli na spotkanie mieli okazję poznać genezę książki i szczegóły międzynarodowej współpracy jej autorów zachęcających do studiowania japońskich sztuk walki (obecnie raczej „sztuk pokoju”) i wyrażających nadzieję, że lektura ich dzieła (zwłaszcza opatrzonego autorskim autografem i zabawną rysunkową dedykacją) pozwoli czytelnikom nie tylko „czegoś się dowiedzieć i nauczyć, ale też uśmiechnąć się”.
Publikacja wydawnictwa VF BOOKS z serii „Nie tylko dla dzieci" jest zgodnie z zapowiedzią autorów i organizatorów spotkania „książką, jakiej jeszcze nie było”. Ma 340 stron zawierających ponad 2300 haseł i 700 barwnych, humorystycznych ilustracji. To rzeczywiście dzieło niezwykłe, mistrzowsko opracowane zarówno pod względem merytorycznym i ikonograficznym, jak i edytorskim. Warto je polecić nie tylko „adeptom sztuk walki, tym obecnym i przyszłym, w wieku od 6-99+ lat”, ale wszystkim ludziom, którzy starają się chronić to, co jest dla nich ważne i różnymi sposobami tworzyć lepszy świat.
Bardzo dziękujemy autorom książki i organizatorom spotkania za zaproszenie do uczestniczenia w tym inspirującym wydarzeniu, za wzbogacenie naszej wiedzy, doświadczeń oraz biblioteki. Życzymy im dalszej owocnej współpracy i kolejnych sukcesów na DRODZE.
Magda i Witold Fedorowicz-Jackowscy
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.
Kategoria
Skontaktuj się z firmę
Strona Internetowa
Adres
Bekasów 6
Warsaw
02-803
Godziny Otwarcia
| Poniedziałek | 17:00 - 22:00 |
| Wtorek | 17:00 - 22:00 |
| Środa | 17:00 - 22:00 |
| Czwartek | 17:00 - 22:00 |
| Piątek | 17:00 - 19:00 |
| Sobota | 10:00 - 15:00 |
| Niedziela | 10:00 - 12:00 |