Miamama

Miamama

Udostępnij

Będzie tu troszeczkę o tym, co piękne. Czyli przede wszystkim o pięknie narodzin, pięknie macierzyństwa i rodziny, o pięknie każdej kobiety

08/04/2025

Dla każdej kobiety w całym ciążowo-porodowym wyzwaniu różne rzeczy mogą być ciężkie. Czasem najbardziej dokucza głowa i kołowrotek myśli, czasem mdłości, czasem porodowe skurcze lub niepewność jego przebiegu, czasem pogryzione brodawki czy ciągle płaczący noworodek.
Dla Ani najgorzej jest donosić brzuch do porodu ☺️ A „rodzenie już jest fantastyczne” 🥳
I kiedy średnio co 2-3 lata zaprasza mnie do towarzyszenia w tym wydarzeniu, czuję się zawsze zafascynowana jej determinacją i siłą porodową, która sprawia, że każdy z tych porodów przebiegał pewnie, spokojnie i dynamicznie.
To był 4 poród Ani . Trochę inny - bo szybszy; trochę podobny - bo tak jak poprzednie, do wody i z ochroną krocza. Silnie, sprawnie, zadaniowo, pewnie i stanowczo. Mala Judyta wypłynęła spokojnie w ramiona Mamy. I tak jak starsi Bracia ważyła 3200 🤓 no może z małym dodatkiem.
I choć wanna trafiła się mniejsza, niż wcześniej, to jednak, od czego robi mi się znowu cieplej na sercu i budzi ogromną wdzięczność za zaufanie, nie ważne było miejsce, w którym była ta większa wanna, ale położna, która daje poczucie bezpieczeństwa ❤️
To co, widzimy się za dwa lata? 🤪

Photos from Miamama's post 24/01/2025

Upływający czas, który mija prowadzi prawie każdego dnia w to samo miejsce, pomaga się oswajać.

Daje poczucie bezpieczeństwa i przyjemne ciepło w sercu, że znowu jakieś miejsce i ludzie je tworzący, stają się bardziej Twoje. Dają szczęśliwą pewność, że nie „idziesz gdzieś”, ale „wracasz do”.

Jednocześnie buduje odpowiedzialność za to miejsce, potrzebę dawania jeszcze więcej z siebie. Potrzebę pomocy i bycia dla tych, którzy też są z tym miejscem związani.

Dwa lata temu, o 7 rano 20 stycznia 2023 r., w poczuciu bezradności, ogromnego zagubienia i strachu, zmuszona po raz kolejny do wyjścia ze swojej introwertycznej strefy komfortu, ze wsparciem od męża spakowanym do lunchboxa, przyszłam na swój pierwszy dyżur w szpitalu południowym.

Moje „do niczego się nie nadaje” i „Boże, chyba nie dam rady” w ciągu kilku minut zderzyło się z szybkim „idź do porodu na trójkę”. Złe myśli natychmiast uciekły pod wpływem porodowej oxytocyny, a dobrze i fizjologicznie zakończone 3 porody, pomimo konieczności mojego dużego zaangażowania, potwierdzały, że wcześniejsze doświadczenie jest silniejsze niż mała wiara w siebie. Uf.. coś potrafię.

I choć te dwa lata minęły tak szybko, że nie zdążyłam nawet zrobić zbyt wielu zdjęć i zamiast 1000 relacji i postów, które obiecywałam sobie, że wstawię, to jednak wiem, że nie są one potrzebne, żeby dobra łza wspomnień w oczku się zakręciła.

Moje Kochane 😽😼😺😹

Dziękuję za każdą kolejną minutkę, która nas oswaja i powoduje, że to miejsce przestało byc dla mnie jakimś lisem, „podobnym do stu tysięcy innych lisów 🦊”

Jesteście, też dla mnie, jak Anioły na NFZ. ❤️

Dziękuję za każdego małego człowieka, szczęśliwie wyłowionego i przyjętego dla Rodziców na świat, szczególnie gdy wymagał ode mnie użycia jeszcze większych położniczych mocy, utwierdzając w spokoju, że jestem we właściwym miejscu, pomagając chwilę zwątpienia w sens życia przekuwać w nadzieję, że może komuś jeszcze będę potrzebna.

Photos from Miamama's post 13/06/2024

Tym razem z przeciwnej strony szpitalnych drzwi -
miało być miło, prywatnie i relaksująco, a zalała mnie fala żenady...
Zakupiłam prezent dla Męża w postaci DaySpa dla pary na jakimś superprezentowym profilu za uwaga 120zł. Co by się nie zadziało to, jak myślałam, "około 2h" miziania w postaci masażu całego ciała plus do wyboru jeden urzekających zabiegów, cenowo źle nie wychodzi.
Od wejścia ładnie, czysto, pachnąco, w gabinecie świece. Zignorowałam nawet, że pani na pytanie męża, czemu ma podpisywać, że został "wystarczająco poinformowany o wskazaniach, przeciwskazania, sposobach, zaleceniach do zabiegu" skoro nie został wcale, odpowiedziała, że "to tylko masaż no to ten, wiecie". No bo rzeczywiście, to tylko ten". Nic wielkiego.
Post ma ograniczoną przestrzeń, więc napiszę tylko, że pomazianie jakimś peelingiem enzymatycznym części ud, kawałka łydki i fragmentu pośladka, połowiczny "relaksacyjny" masaż tych samych partii (bo druga strona ciała ani na masaż ani na nic innego się nie załapała) nie przypominał w niczym tego, co zawierał opis tego luksusu, którego miało doświadczyć CAŁE moje ciało.
Do tego zatkanie porów twarzy oliwką bambino, szybki peeling kawitacyjny, jakaś ampułka i klasyczne zaproszenie na dodatkowe zabiegi. No jasne.
Niestety nie pamiętałam zakresu zabiegu, żeby czepiać się na bieżąco, ale chyba bez tego, powinniśmy dostać to, co było w opisie.
I mam dwa przemyślenia: Czy warto w takich sytuacjach kłócić się o to co nam się należy? Po zachowaniu pań po kilku naszych uwagach spodziewałabym się raczej jeszcze naplucia do oliwki, a nie zwiększenia jakości usług.
Ale tym co najbardziej mnie dotknęło, to myśli pojawiające się za każdym razem kiedy zerkałam w stronę Męża, żeby zobaczyć jak się czuje. I jak się zapewne można zorientować po zdjęciu, krążyły one daleko od niego, skupiając się w okolicy wzgórka łonowego Pani ze zdjęcia.
Czy naprawdę nie minęły te czasy, kiedy gołe cycki muszą być w każdej reklamie, nawet jeżeli nie dają oczekiwanego przekazu?? Czy neutralna tapeta w kwiaty nie dałaby lepszego efektu, czy się czepiam? 🤨 Jednak nagość w porodzie wydaje mi się piękniejsza, bardziej naturalna, bardziej oczywista i bardziej potrzebna

Chcesz aby twoja firma była na górze listy Gabinet Kosmetyczny w Warsaw?
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Kategoria

Telefon

Strona Internetowa

Adres


Warsaw