WOLNO

WOLNO

Udostępnij

akupunktura Nazywam się Marta Maziarz i od 2016 roku wspieram moich pacjentów w funkcjonowaniu bez bólu w zdrowiu i harmonii.

04/09/2025

Ostatnio miałam taką myśl (przy kilku osobach wyartykułowaną nawet), że słuchając historii moich pacjentów, dowiaduję się tylu nowych rzeczy, a stare mogę pooglądać z innej perspektywy, że niekiedy to ja powinnam płacić za te lekcje, nie odwrotnie. Oczywiście, gdyby było odwrotnie, nie mogłabym działać w gabinecie, dalej się uczyć i ogarniać siebie oraz dwóch kotów, więc musi zostać jak jest 🥔🌳

Mimo że moja praca zostaje pracą i tu się nic nie zmieni, to świadomość, jak wiele od was dostaję, dlatego że chcecie dzielić się ze mną swoimi historiami, zarówno radosnymi, jak i tymi trudnymi, wzbudza we mnie ogromną wdzięczność. Dzięki temu, że mówicie, więcej rozumiem. Nie tylko was, ale również siebie, kolejnych pacjentów oraz motywacje, jakie nami kierują i procesy, które w nas zachodzą… To wszystko sprawia, że naprawdę interesuje mnie co się z wami dzieje w trakcie zabiegu i po wyjściu z gabinetu.

A najciekawsze jest to, że nawet gdy nie dotykamy „grubych tematów”, tylko opowiadamy sobie o swoich zainteresowaniach lub rutynach, to rozmowy te również są ważne, bo często prowadzą w miejsca, do których inaczej byśmy nie doszli. Sama dla siebie też mogę z takich rozmów wiele wynieść.
Niedawno na przykład dowiedziałam się tylu ciekawych rzeczy o rodzajach i sposobach przygotowania kawy, że może wzbogacę swój poranny rytuał.
Innym razem jedna z pacjentek, gdy uczyłam ją technik rozluźniających, opowiadała o swojej pracy i nauczyła mnie ćwiczenia, które sama wykonuje ze swoimi pacjentami. Bardzo mi się przyda!
Dzięki innej rozmowie - o zwierzakach domowych, tegoroczne wakacje były u mnie o kontroli i zaufaniu, a zdjęcie, które widzicie mogło powstać 😊
Dwie pierwsze rozmowy były przyjemnością. Trzecia, choć również przyjemna, to w pewnym momencie zaczęła mnie uwierać i okazała się lekcją. Wskazała, czemu powinnam się przyjrzeć. Nie odwróciłam się i zmieniłam coś, co uważałam za właściwe przez wiele lat. I jest mi naprawdę lżej.

Uwielbiam was słuchać, ale oczywiście nie jest tak, że ciągle i z każdym obowiązkowo rozmawiamy. Nieraz trudność polega na tym, by móc pozostać w milczeniu. Wtedy nie zagadujemy ciszy tylko sobie w niej trwamy. Jak zaśniecie czy potrzebujecie odpoczynku, bo macie trójkę ciągle mówiących dzieci albo chcecie się po prostu wyłączyć i marzycie o nicniemówieniu to to też jest w porządku!

Czy w ciszy, czy rozmawiając, zauważajmy co do nas przychodzi, co dostajemy od innych, jak to na nas wpływa, co nam robi.
Czy czujemy się swobodnie mówiąc, a cisza powoduje dyskomfort? Czy odwrotnie - chcemy ciszy, a mówienie lub słuchanie innych nas drażni?
Wszystko, co nas spotyka, może być informacją, nauką, a każdy człowiek - nauczycielem.
Warto słuchać i być otwartym na tyle, żeby poodrabiać lekcje, jakie dostajemy, bo one pozostając nieodrobione, zamiast dźwięku drapania paznokciem po tablicy, serwują nam choroby, napięcie, ból lub lęk. I nieodrobione ciągle do nas wracają, a my ciągle je pomijamy, nie zauważamy, nie chcemy się uczyć.

Pomijamy, bo myślimy, że akurat my mamy za mało czasu i miejsca, aby dać sobie odrobinę swobody, tak bardzo potrzebnej do każdego, absolutnie każdego z procesów zachodzących w ciele.

Nie zauważamy, bo głowy mamy zapełnione setkami myśli, które krążą i ciągle się zapętlają.

Nie chcemy się uczyć, bo wszystko, czego potrzebujemy, już wiemy…

Ja osobiście mogę się uczyć od was dlatego, że ważne są dla mnie trzy rzeczy:

- Działam swobodnie, bez spiny i pośpiechu - luz i przestrzeń otwierają, stres i pośpiech zamyka. Umysł i ciało.

- Dbam o czystą (lub pustą😏) głowę - nie myślę w gabinecie o tym, co mam zrobić po powrocie do domu ani o tym, gdzie pojadę na wakacje. Prawdziwa obecność wymaga bycia tu i teraz, więc kiedy jestem z kimś, to nie błądzę myślami.*

- Mam świadomość, ilu ciekawych i wartych zauważenia rzeczy jeszcze nie wiem. Ile moich opinii i przekonań jest błędnych, a ich zmiana nie jest powodem do wstydu, tylko świadczy o rozwoju.

Tak sobie myślę, że te trzy punkty są do ogarnięcia w mniejszym lub większym stopniu w każdej pracy i w każdej relacji. Wdrożenie ich pozwala oglądać świat i ludzi, których spotykamy z ciekawością i zainteresowaniem, a także ściąga nam wiele kilogramów z przeładowanych barków. Dodatkowo sprawia, że zaczynamy doceniać i widzieć sens w naszych codziennościach.

Z wdzięcznością za wszystkie wasze historie,

💛 Marta

* zgodnie z medycyną chińską bycie myślami w innym miejscu tzn. rozmyślanie o przeszłości lub przyszłości albo wyobrażanie sobie, co się dzieje gdzieś-tam-nie-tu, osłabia energię qi. Patrząc na obecny stan wiedzy o deficytach uwagi, nadpobudliwości i wyczerpaniu, po raz kolejny jestem zafascynowana tym, jak setki lat temu medycyna chińska w prostych słowach opisywała to, co współczesna nauka właśnie udowadnia.

14/10/2024

O tym, że warto starać się żyć wolniej chyba mówię najczęściej. Zarówno w gabinecie jak i w życiu bardzo pilnuję żeby nie działać w pośpiechu i stresie.
Po pierwsze dlatego, że na co dzień obserwuję jak negatywny ma to wpływ na nasze zdrowie.
Po drugie - sama kiedyś biegłam tak, że ciągle brakowało mi sił. Mam porównanie i wiem, że naprawdę warto zwolnić.
Po trzecie, pośpiech jest zdradliwy. Nie zdajemy sobie sprawy jak łatwo można się do niego przyzwyczaić oraz jak trudno wyhamować, gdy już zaczniemy biec. Ale na szczęście się da.

Pamiętam jak trafił do mnie chłopak z bólem karku. Spieszył się wszędzie tak bardzo, że jak prowadził samochód, to ciałem chciał być szybciej niż auto i klatką piersiową "biegł" w stronę kierownicy. Trochę tak, jak wprowadza się w ruch huśtawkę. Od razu wyobraziłam sobie to napięcie w mięśniach i okropny głosik w jego głowie powtarzający "szybciej, szybciej". Faktycznie, w tym przypadku moja wyobraźnia nie okazała się zbyt bujna. Mięśnie spięte i głosik niczym mantra w głowie potwierdzony.
Niestety, to nie jest jakiś wyjątkowy przypadek.
Jesteśmy systematycznie przekonywani, że wszystko trzeba robić coraz szybciej. I się dajemy. Na przykład przy kasach w supermarkecie. Przeklikać zakupy w pół minuty i czekać kolejne trzy aż wszystko spakuję. Ma to sens..

Często jak ktoś biegnie "z przyzwyczajenia" to wpada w irytację, gdy inni nie dotrzymują mu tempa. Głównie dzieci nie dotrzymują, bo naturalnym jest, że chcą się uczyć, doświadczać.
A to musi trwać.
Chcą jeść wolniej, chodzić wolniej, wkładać buty wolniej. One jeszcze wiedzą, że gdy je się wolno, to wszystko lepiej smakuje, bo i zapach, i konsystencja, i tyle radości może być z jedzenia.
Gdy idziemy szybko to znaczenie ma start i meta, droga już nie. Droga jest tylko pomiędzy, jest po to żeby ją POKONAĆ. Dzieci wiedzą, że po drodze tyle rzeczy może być fajnych, że czasem warto zwolnić, żeby je zauważyć.

Jak widzę, że ktoś biegnie, to automatycznie staram się go zatrzymać, spowolnić. Bardzo nie lubią mnie przy kasach w supermarkecie 😉
Czasem uprzedzam w gabinecie: im szybciej mówisz, tym ja mówię wolniej.
To samo robią dzieci wszystkich biegnących. Starają się was spowolnić. Swoimi sposobami. "Zbyt szybko to dla mnie, więc spróbuję cię zatrzymać i będę wiązać buta przez najbliższe pół godziny, ha!"
Ten but to nie jest złośliwość waszego dziecka, tak jak moim celem nie jest was zirytować, gdy zaczynam mówić wolniej. To działanie w trosce o was ale też i o własne dobro. To komunikat "hej, biegniesz, zwolnij bo nie nadążam"
Ja to robię w pełni świadomie ale wasze dzieci nie, więc jeśli zobaczysz, że twój syn lub córka zwalnia, nie denerwuj się, tylko zwróć uwagę czy ty przypadkiem nie za bardzo przyspieszasz 🙃

Każdy z nas biegnie z różnych powodów.
Ja biegłam przede wszystkim dlatego, że wszystko co robiłam było naaaaajważniejsze na świecie.
I pilne. I jak biegłam to czułam się bardzo potrzebna bo przecież miałam tyle na głowie.
I absolutnie nie mogłam zwolnić, bo wszystko się zawali, świat wybuchnie i nie będzie już niczego.
Pisałam już, że uczymy się całe życie i jeśli słuchamy innych to naprawdę wiele może się zmienić.
Zwykle myślimy, że nasi nauczyciele to głównie osoby, które zawodowo dzielą się wiedzą. To prawda, ale uczymy się także od osób, które nawet nie wiedzą, że stają się dla nas nauczycielami. Często są to nasi przyjaciele, znajomi, rodzina, czasem przypadkowe osoby.
Dla mnie jedną z ważniejszych lekcji były moje pierwsze regaty. Nigdy wcześniej nie uczestniczyłam w zawodach, więc w załodze przypadła mi mega ważna rola - robiłam za balast.
Nasz kapitan jak zawsze był spokojny, działał powoli i w skupieniu, bez nadmiernego emocjonowania się.
A ja, nieznający regat balaścik byłam pełna stresu.
że się spóźnimy.
że nie umiem w te linki.
że nie znam zasad.
że ten nasz kapitan to chyba trochę zbyt spokojny i już powinniśmy się spieszyć.
Teraz widzę siebie w tamtej sytuacji jako małego yorka szczekającego "szybciej, szybciej" na idącego powoli doga niemieckiego 🙂
Usłyszałam wtedy:
"Gdzie ty się tak spieszysz? PAMIETAJ, POŚPIECH PONIŻA"
Trafiło wtedy to do mnie tak bardzo, że na dość długo zawiesiłam się z miną karpia.
Jak już twarz mi się odrybiła, to dałam z siebie wszystko akceptując rangę bycia balastem, robiąc dokładnie to i tylko co kazał kapitan, ufając, że on przecież wie nalepiej.
Bylo super!

To zdanie zostało ze mna jakiś czas. Pośpiech poniża.
Wiem już, że tak mawiał pan Piotr Skrzynecki. Podążając za tym zdaniem, myślałam o dystansie do siebie i innych, o naszych przywiązaniach, o potrzebach.
Zaczęłam obserwować jak się czuję wśród osób, które robią wokół siebie masę zamieszania, są zawsze widoczne i głośne.
Jak reaguję na osoby, które mają najważniejszą na świecie pracę, najbardziej wymagające dzieci i ani nawet pięciu minut żeby pooddychać.
Koło kogo chciałabym przebywać, kogo stawiam sobie za wzór - tego, co biegnie bez wytchnienia czy tego, kto idzie powoli, świadomy tego co wokoło?
I w końcu jak chciałabym być odbierana - jak malutki i żądny atencji york czy spokojny i zrównoważony dog niemiecki?

💛 Marta

09/09/2024

Niektórzy mówią, że akupunktura to głównie efekt placebo, że programowanie pozytywne, że jak się bardzo chce, to zobaczy się efekt nawet jak go nie ma.
Często trafiają do mnie mężowie za namową żon (tzw. wiercenie dziury w brzuchu), żony za namową mężów (rzadziej i mniej wiercenia) lub inni członkowie rodziny bądź nierodziny. Większość z nich jest sceptyczna.
I wtedy często słyszę "Na mnie to chyba nie zadziała, bo nie bardzo w to wierzę"

Jak poznałam swoją pierwszą terapeutkę i nauczycielkę, osobę, dzięki której w ogóle dowiedziałam się, że coś takiego jak medycyna chińska istnieje, sama byłam dość sceptyczna.
Może dlatego tak bardzo lubię tych wszystkich wątpiących.
"Wiesz co, jest efekt ale to chyba dlatego, że się nastawiłam"
"Kurczę, faktycznie boli mniej ale też piłam zieloną herbatę, więc może to to"
i moje ulubione "Pewnie samo przestało boleć"
Jeśli pracujemy dłużej to takie osoby zaczynają zauważać inne zmiany
"Ty, wiesz, że faktycznie jestem ostatnio dużo spokojniejsza"
"Hmm, to prawda, nie pamiętam kiedy ostatnio bolała mnie głowa"

Akupunktura jaką praktykuję, nie działa na pojedyńczy objaw, tylko dąży do doprowadzenia organizmu do równowagi.
Mogę nawet nie wiedzieć, że macie problem np. z obrzękniętymi nogami pod wieczór a sami zauważycie, że w trakcie terapii może się to zmieniać. Często nawet nie połączycie tego z akupunkturą. U jednej z moich pacjentek w taki właśnie sposób, zupełnie przypadkiem usunęłyśmy alergię na orzechy laskowe (to nie była ostra alergia powodująca wstrząs anafilaktyczny. W żadnym przypadku nie zachęcam do świadomego wystawiania się na reakcje alergiczne)

Mój ulubiony przykład sceptyka - pacjent z pękającą skórą na dłoniach i stopach po leczeniu sterydami i po wielu konsultacjach dermatologicznych, trafił do mnie zaznaczając na wstępie, że absolutnie w TAKIE RZECZY nie wierzy ale co mu szkodzi, żona chciała żeby przyszedł i w sumie to próbował już wszystkiego.
Dziś sam przekonuje innych do tej formy terapii 😊
Druga strona medalu - mój stały pacjent, który wie, że zawsze proszę żeby wspomnieć na wizycie u lekarza, że stosuje leczenie akupunkturą usłyszał w odpowiedzi "taki Pan rozsądny a wierzy w TAKIE RZECZY"

TAKIE RZECZY są standardowymi formami wspomagania leczenia w wielu krajach. W Szwajacarii czy Niemczech akupunktura jest refundowana. U nas w Polsce w Poradniach Leczenia Bólu, gdzie leczenie jest refundowane przez NFZ, akupunktura jest również stosowana z powodzeniem.
Część osób trafia do mnie właśnie z polecenia lekarzy.
Ginekologów polecających akupunkturę jako wsparcie przy endometriozie, PCOS czy problemach z płodnością.
Stomatologów - przy dysfunkacjach stawu skroniowo-żuchwowego, bruksizmu.
Neurologów przy bólach głowy.
Ostatnio nawet trafiła do mnie pacjentka, której psychiatra zasugerował akupunkturę, jako skuteczną terapię wspomagającą.

Coraz więcej lekarzy dostrzega potrzebę szerszego spojrzenia na daną dolegliwość oraz, co bardzo ważne, coraz mniej akupunkturzystów tworzy wokół akupunktury otoczkę wiedzy tajemnej, dostępnej nielicznym i wybranym.
Mimo że czasem opowiadam wam o Shen, Hun i Po, a mówiąc o Śledzionie mam na myśli funkcję a nie śledzionę-narząd, to nie tańczę boso w świetle księżyca, nie rzucam uroków i nie formuję kulek energii i zawsze, ale to zawsze, widząc coś niepokojącego, skieruję was do lekarza.
Nigdy nie powiem, że akupunktura zastąpi leczenie konwencjonalne i nigdy nie poproszę, żebyście bez konsultacji z lekarzem przestali brać leki lub przerwali terapię.
W to musicie mi wierzyć na 100% i na tym mi zależy.

A wszyscy sceptyczni, który trafiają do mnie z wywierconymi dziurami w brzuchach są zbyt zorientowani na efekty i nic oprócz efektów ich nie przekona.
I takie podejscie bardzo mi odpowiada 🙂

💛 Marta

18/07/2024

Kochani, można się umawiać do mnie online 😎🥳😁

Walczyłam z tym długo, ale udało się, jest i działa. Wybrałam system rezerwacji nakiedy, podpatrzony u jednej z moich ulubionych nauczycielek ☺️ i przetestowany przeze mnie jako pacjenta, więc jest potwierdzenie, że największy opornik się tego nie wystraszy. Mnie się udało, to każdemu się uda💪
No i są przypominajki SMS dla nieogarniętych lub mocno zapracowanych 😉💛

Umówić się lub podejrzeć terminy można z poziomu wizytówki google lub facebooka

Oczywiście jest to opcja, telefoniczne i esemesowe umawianie jak najbardziej działa, tu nic się nie zmieniło. Zawsze też mam schowany jakiś termin "emergency", więc jak coś się dzieje, że trzeba na już, to można bez stresu do mnie pisać🙂

Jestem dla Was

💛 Marta

21/02/2022

Nazywam się Marta Maziarz i od 2016 roku wspieram moich pacjentów w funkcjonowaniu bez bólu w zdrowiu i harmonii.

Doświadczenie zawodowe zdobyłam odbywając praktyki a później pracując w Przychodni Dobrzyńska we Wrocławiu oraz prowadząc własny gabinet masażu i rehabilitacji.

W swojej pracy łączę techniki fizjoterapeutyczne z akupunkturą i medycyną naturalną. Praca jest moją pasją, każdy pacjent to oddzielna historia, która wymaga indywidualnego podejścia zarówno w doborze terapii jak i w kontakcie personalnym, dlatego obszerny wywiad i poznanie przyczyn problemu traktuję jako podstawę skutecznego działania.

W terapii duży nacisk kładę na profilaktykę oraz edukację. Zadaję zadania domowe :) Zależy mi, aby efekty terapii były stałe, dlatego staram się motywować do wprowadzania dobrych nawyków.

Kursy i szkolenia
☑️Rani Ayal, Szkoła Akupunktury Klasycznej Acuart - Akupunktura konstytucyjna
☑️Szkoła Akupunktury Klasycznej Acuart - uzyskany tytuł akupunkturzysta
☑️ProHumane - Psychika, emocje i duchowość wg Tradycyjnej Medycyny Chińskiej
☑️ProHumane - Zdrowie kobiety w ujęciu Tradycyjnej Medycyny Chińskiej
☑️ProHumane - Diagnoza z pulsu
☑️FRSc - Akupunktura Master Tung
☑️FizjoSystem Szkolenia, Michel Puylaert D.O. - Osteopatyczna diagnostyka i leczenie narządów trzewnych
☑️Spasja - Dry needling, suche igłowanie
☑️BMK Centrum Rehabilitacji - Stretching optymalny
☑️AMS - Kinesiotaping

Chcesz aby twoja praktyka była na górze listy Klinika w Wroclaw?
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Kategoria

Telefon

Strona Internetowa

Adres


Ulica Tadeusza Brzozy 16/5c
Wroclaw
54-115

Godziny Otwarcia

Wtorek 11:00 - 20:00
Środa 13:00 - 20:00
Czwartek 11:00 - 20:00
Piątek 11:00 - 20:00